piątek, 27 marca 2015

"Domofon" Zygmunt Miłoszewski

 
 
Zygmunt Miłoszewski, to autor który od dawna budził moją ciekawość. Po przychylnych opiniach, dotyczących jego twórczości zakupiłam parę tytułów jego autorstwa. Odkładałam dosyć długo ich czytanie, aż stwierdzałam, że jako pierwszą pochłonę "Domofon". Było to spowodowane, że jestem miłośniczką wszelkich powieści grozy, więc zdawać by się mogło, że to idealna książka dla mnie.

"Domofon" opowiada o nawiedzonym bloku, który znajduje się w Bródnie. Akcja powieści zaczyna się w momencie, kiedy młode małżeństwo Agnieszka i Robert Łazarkowie - wprowadzają się do jednego z mieszkań. W momencie przeprowadzki dochodzi do przerażającego odkrycia - a mianowicie na pierwszym piętrze leży odcięta głowa, a reszta ciała znajduje się  w jednej z wind. Policjanci badają sprawę, ale sami nie są pewni czy to jest tylko nieszczęśliwy wypadek.
Pewnego dnia blok zostaje odcięty świata, skazując lokatorów na cierpienie spowodowane ich własnymi koszmarami.
W trakcie lektury poznajemy wiele ciekawych postaci, które tam zamieszkują.
Poznajemy nastolatka , któremu po ostatnich ekscesach rodzice nakładają areszt domowy; dziennikarza alkoholika, który nie może pogodzić się z przeszłością; wspomniane wyżej małżeństwo, dla którego przeprowadzka miała być początkiem nowej drogi; głęboko wierzącą kobietę, która opiekuje się chorą matką; i wielu, wielu innych.

Cała historia jest bardzo zręcznie przemyślana i skonstruowana, do tego dochodzą bardzo dobrze rozbudowane postacie.
Groza powoli narasta wraz z rozwojem akcji. Co prawda nie przelewa się przez książkę, mrożąc nam krew w żyłach, ale w małym stopniu jest.
Wyjaśnienie tajemnicy jaką skrywa cała powieść jest dobrze przemyślana i bardzo mi się spodobała.
Autor w bardzo prosty i przystępny sposób opisał intrygującą historię, która wciąga i sprawia, że wyczekujemy rozwiązania zagadki.
Znajdziemy w niej także coś zabawnego, kiedy pisarz próbował rozładować straszną atmosferę, wprowadzając do rozmów głównych bohaterów dowcipy.

Mimo wielu plusów "Domofonu" mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony zaciekawiła mnie, czytało mi się ją bardzo dobrze. Z drugiej jednak strony czegoś mi brakowało i trochę drażniło. Może nie miała ona tego czegoś, co sprawiło, że czytałabym ją z zapartym tchem.

Ciekawa, dobrze napisana książka, ale nic więcej. Nie jest moim zdaniem wybitnym dziełem, ale na pewno lekturą z którą spędzimy parę miłych chwil.
Mimo licznych książek traktujących o nawiedzonych miejscach, autor znalazł coś, co przedstawił nam w bardzo efektowny sposób tworząc całkiem dobrą powieść grozy.
Moja ocena tej książki to 7/10.

środa, 25 marca 2015

"Liżąc ostrze" Jakub Ćwiek

Po lekturze "Chłopców" Jakuba Ćwieka postanowiłam, że zapoznam się z jego twórczością. I tak oto przy mojej kolejnej wizycie w bibliotece wypożyczyłam "Liżąc ostrze" tegoż autora. Okładka jakoś niespecjalnie zachęca do czytania, ale cóż "nie ocenia się książki po okładce".
I w tym przypadku przysłowie mówi prawdę w 100%.

Książka opowiada o podkomisarzu Kacprze Drelichu, który cudem unika śmierci i od tego czasu zaczynają się dziać wokół niego dziwne rzeczy.
W jego koszmarnych snach widzi śmierć znanych mu osób, do tego niektórych ludzi zaczyna postrzegać w dziwny sposób. A mianowicie widzi ich w różnych stopniach rozkładu.
Kiedy dochodzi do morderstw osób z jego koszmarów, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i wyjaśnić dręczące go problemy.

Do tego dochodzi Satyr - diabeł, który ma sprecyzowaną misję, zabijając ludzi ze snów Drelicha.

Autor wprowadza nas w świat bohatera z pewną tajemnicą związaną z jego przeszłością. Mianowicie bohater nie pamięta nic sprzed jego dziewiętnastego roku życia.
Czy bohater zdoła wyjaśnić tajemnicę swojej przeszłości i złapać mordercę?

Jakub Ćwiek stworzył bohatera, który zaskakuje nas na każdym kroku. Przez całą książkę nie wiedziałam czy wzbudza on moją sympatię, czy najzwyczajniej w świecie go nie lubię.
Wywoływał on we mnie skrajne emocje i właśnie to w tej postaci najbardziej mi się podobało.  Nie była taka oczywista jak inni bohaterowie występujący w niektórych powieściach. Dzięki temu książka bardzo dużo zyskała.

Postać Satyra - mrocznego, złego diabła, który pali mentolowe papierosy zaintrygowała mnie na tyle, że niecierpliwe czekałam rozdziałów w których się pojawi. Nadzwyczajna postać, wprowadzająca pełen grozy klimat.

"Liżąc ostrze" to kolejna niesamowita książka w dorobku autora. Dobrze przemyślana, dopracowana w każdym szczególe, z bardzo oryginalnym pomysłem. Nie spodziewałam się, że sięgając po tą książkę dostanę aż tak intrygującą fabułę, od której dosłownie nie sposób było mnie oderwać.
Bardzo wpasowała się w moje gusta czytelnicze  i dlatego oceniam ją 7/10.
Gorąco polecam.

piątek, 20 marca 2015

Stefan Darda "Opowiem ci mroczną historię"

 
Stefan Darda to moje odkrycie ubiegłego roku. Po przeczytaniu pierwszej książki tego autora "Dom na wyrębach", dosłownie zakochałam się w jego twórczości. Więc niewiele myśląc w jak najkrótszym czasie uzupełniłam biblioteczkę jego książkami.

"Opowiem ci mroczną historię" to wydana 26 listopada 2014 roku, nakładem wydawnictwa Videograf. Zawierająca dziewięć opowiadań grozy. Ilustracja na okładce jest niesamowita - autorstwa Dariusza Kocurka, który z Panem Dardą współpracują przy każdej książce.

Opowiadania o mrocznym klimacie niekiedy potrafią zaskoczyć.
Autor spisał się na medal tworząc historię ludzi, którzy w swoim codziennym, zwykłym życiu stykają się z rzeczami strasznymi, nieraz nadprzyrodzonymi lub po prostu zmagają się z własnymi demonami.

Książka wciągnęła mnie bez reszty i śmiało mogę stwierdzić, że są to jedne z najlepszych opowiadań grozy jakie dotąd czytałam. Trzymają one naprawdę wysoki poziom i nie sposób wybrać tego jednego, który najbardziej przypadł mi do gustu. Wszystkie są jak dla mnie wspaniałe, chociażby "Nika" - opowiadanie, które wprost uwielbiam, dające nam nowe spojrzenie na jakże popularny temat poruszany w powieściach grozy, a mianowicie - wampiry; czy "Pierwsze z kolei", w którym nie znajdziemy duchów, demonów, lecz coś o wiele bardziej przerażającego, bo ludzkiego.
Długo mogłabym się tu rozpisywać o wspaniałościach tej książki i opowiadaniach, które niejednokrotnie zwaliły mnie z nóg.
Autor pisząc w bardzo lekki sposób serwuje czytelnikowi ucztę, która moim zdaniem, zadowoli nawet najbardziej wybrednego czytelnika.
Każdy najdrobniejszy szczegół jest dopracowany do granic możliwości, dzięki czemu otrzymamy opowiadania na najwyższym poziomie.

Stefan Darda to pisarz idealny, który potrafi poprowadzić akcje w taki sposób aby zaintrygować czytelnika i sprawić, że kończąc jego książki nie czujemy, że ich lektura nas zawiodła.
To jak autor dozuje napięcie i potrafi zaskoczyć nas powoduje, że będę wyczekiwać każdej jego książki z niecierpliwością.
Dla mnie mistrzostwo świata, jako fanka Stephena Kinga mogę stwierdzić, że Darda dorównuje talentem Wielkiemu Mistrzowi. W swój własny, niesamowity sposób opisuje każdą historie naprawdę doskonale.

Jest to dla mnie wielkie zaskoczenie, ponieważ starałam się nie sięgać po książki polskich autorów i teraz już wiem, że to był błąd. I to dzięki Panu Dardzie zaczęłam czytać rodzimych pisarzy, i bardzo mu za to dziękuję.

Zachęcam wszystkich do zapoznania się z twórczością tego autora, bo naprawdę warto. Wydania jego książek są dopieszczone w każdym szczególe i oprócz tego, że zachwycimy się treścią, będą się pięknie reprezentować w naszej domowej biblioteczce. Są to lektury do których się wraca. Klimatyczne, pełne napięcia i tajemnic.

"Opowiem ci mroczną historię" jest lekturą obowiązkową dla miłośników grozy, nie tylko ta książka ale każda inna jaką autor napisał.

Ocena 10/10.

środa, 18 marca 2015

"Ostre przedmioty" Gillian Flynn

Już od dawna planowałam przeczytać "Ostre przedmioty" Gillian Flynn. Niestety odkładałam to w czasie i jako pierwszą książką jaką przeczytałam tej autorki była "Zaginiona dziewczyna".
Była to dosyć ciekawa książka, która bardzo mi się spodobała, ale to "Ostre przedmioty" zwaliły mnie z nóg.

"Ostre przedmioty" to pierwsza książka w dorobku autorki.
Opowiada o Camille Preaker - reporterce z "Daily Post", która na polecenie szefa ma napisać artykuł o zabójstwach dziewczynek z miasteczka Wind Gap. Jest to miasto rodzinne dziennikarki, do którego wraca z pewnymi oporami.
Wszystko w tym miejscu przypomina jej o tragicznej przeszłości, która prześladuje ją w dorosłym życiu.
Uzyskanie informacji od policji czy mieszkańców nie jest takie łatwe. Spowodowane jest mentalnością małego miasteczka, w którym każdy chce uchronić własne sekrety, nie chce oczerniać sąsiadów, a tym bardziej źle mówić o ofiarach.
Co prawda nie każdy jest chętny do współpracy, lecz Camille niestrudzenie próbuje dotrzeć do każdej istotnej informacji.

Bohaterka przeżywa trudne chwile, ponieważ powrót do domu nie jest dla niej łatwy. Jej relacje z matką i przyrodnią siostrą są bardzo chłodne. Podczas pobytu w domu rodzinnym musi zmierzyć się ze swoją depresją, chęcią okaleczania się. Nie ułatwia jej tego matka - kobieta która żyje przeszłością, traktująca córkę jak intruza we własnym domu. Także siostra przyrodnia grająca niewiniątko przed matka, tak naprawdę skrywa naturę diablicy - chcąc być w centrum zainteresowania, znęca się nad słabszymi koleżankami i zachowuje bardzo prowokująco.
Bohaterka musi zmierzyć się ze swoją przeszłością i poskładać wszystkie informacje w całość, aby dotrzeć do szokującej prawdy o sobie jak i o mordercy.

"Ostre przedmioty" jest lekturą absorbującą, która zawładnęła mną od pierwszych stron.
Mroczny, niekiedy tajemniczy klimat wypływający z kart powieści wywiera naprawdę silne wrażenie.
Książka mocna, przerażająca odkrywająca najgorszą prawdę o relacjach rodzinnych. Pokazuje jak bardzo okrutni potrafią być ludzie, zarówno względem innych jak i wobec siebie samych.

Książka która wstrząsa, czasami zasmuca i poraża. Z zaskakującym zakończeniem. Jestem nią zachwycona i na długo zapadnie mi w pamięć.

 
 
Ocena 9/10.

poniedziałek, 16 marca 2015

"Mara Dyer. Tajemnica" Michelle Hodkin

Na pierwszy rzut oka, okładka przyciągająca uwagę. Mieniąca się, gdzie widoczna jest lepiej kiedy skierujemy ją pod światło. Okładka idealnie wpasowująca się do tytułu - a mianowicie tajemnicy. Opisy na okładce mają opalizujące kolory. Po prostu cudo.
W środku - pierwsze co się rzuca w oczy, to czcionka jaką ta książka została napisana - całkowicie inna, jeszcze nie spotkana przeze mnie w dotąd w żadnej lekturze.
Cudo, wydanie dopieszczone do granic możliwości.

No i teraz pora na to, aby napisać dlaczego sięgnęłam po tą książkę.
Po pierwsze - siostra, kiedy w jednym z jakiś czasopism (nazwy nie pamiętam) wypatrzyła reklamę Mary Dyer i co oczywiste zaciekawiła mnie tą książką.
Po drugie - oczywiście Internet- wszelkie rodzaje blogi, vlogi (w tym również te zagraniczne).
Ochy i achy po przeczytaniu tej książki tylko (co oczywiste) zachęciły mnie do sięgnięcia po nią.

No i musiało minąć trochę czasu zanim ją zakupiłam, bo oczywiście zawsze wychodzi wiele nowości na rynek wydawniczy i czasami bardzo trudno wybrać książki, które mają pierwszeństwo zakupu.  No i kupiłam dopiero w lutym tego roku i przeczytałam dopiero w marcu.
Do lektury podchodziłam sceptycznie - młodzieżówka, bardzo popularna (za bardzo zachwalana ?)- może mi się nie spodobać.
Teraz wiem, że do lektury powinnam się zabrać wiele, wiele wcześniej.

Historia opowiada o szesnastoletniej Marze Dyer - dziewczynie, która po tragicznym wypadku przeprowadza się wraz z rodziną do Los Angeles.
Po tragedii tej dziewczyna nie może dojść do siebie. Zginęła jej przyjaciółka (Rachel), chłopak (Jude) i nielubiana przez nią koleżanka (Clarie). Nie pamięta czemu znajdowała się w tym miejscu i  jak doszło do tragedii. Mało tego od tej pory zaczynają się dziać z nią dziwne rzeczy, zaczyna mieć halucynację i nie potrafi wytłumaczyć niektórych swoich zachowań. Ma ogromne wsparcie ze strony swojej rodziny, która dla niej zmienia swoje życie.
Jednak to nie pozwala jej pogodzić się z traumą i stara się nie mówić nikomu o swoich problemach.
Podczas pierwszego dnia w szkole, którego ogromnie się obawia, poznaje Noaha - chłopaka do którego coś ją ciągnie, ale równocześnie wie, że nie powinna zawierać z nim bliższej znajomości.
Ma on nieciekawą opinię łamacza serc i to głównie sprawia, że Mara stara się go unikać.
Oczywiście na horyzoncie zjawia się zazdrosna była dziewczyna, która zrobi wszystko, żeby nowa sympatia jej byłego doznała jak największego upokorzenia.

Mara stara poradzić sobie z nowym życiem, ale jest to dla niej ogromnie trudne. Tragedia, którą przeżyła jako jedyna, nie daje jej spokoju. Dziewczyna chce przypomnieć sobie moment wypadku, aby w jakiś sposób poradzić sobie ze stresem i wyjaśnić dręczące ją koszmary i omamy.
Jest przerażona całą sytuacją.

Opowieść wciągnęła mnie do reszty od samego początku. Autorka stworzyła niesamowity klimat owiany tajemniczością. To co się dzieje w tej książce jest niesamowite.
Mamy w niej głównie pełną zagadek główną bohaterkę i chłopaka, który próbuje do niej dotrzeć.
Zdarzenia w tej książce prowadzą do zaskakującego końca. Dosłowne wbiło mnie w fotel.

Książka ta jest dla mnie ogromnym zaskoczeniem, oczywiście pozytywnym. Mimo wielu fanów tej książki obawiałam się, że nie przypasuje się w mój gust, bo jak wiadomo nie każdemu podoba się to samo. Teraz mogę tylko mogę być zła sama na siebie, bo tak cudna powieść czekała w kolejce, stanowczo za długo.

Teraz kolejne książkowe zakupy będą głównie pod hasłem drugiej części, a mianowicie - "Mara Dyer. Przemiana".


"Mara Dyer. Tajemnica" to wyśmienita powieść dla ludzi w każdym wieku.
Każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Nie sposób nie polubić bohaterów książki i klimatu jaki stworzyła autorka. Tajemniczość jaka dosłownie kipi z kart powieści, wciąga czytelnika i nie pozwala się od niej oderwać. Jest to zaskakująca historia jaka zawłaszcza sobie czytelnika swoją oryginalnością i prostym językiem jakim autorka opowiada tą historię.
Czyta się ją niebywale szybko i tak jak główna bohaterka nie zauważamy upływu czasu.
Jest to ZDECYDOWANIE książka GODNA POLECENIA.
Wciąga i nie pozwala się otrząsnąć. Po zakończeniu chce się więcej.
   Ocena 10/10.



czwartek, 12 marca 2015

"Wszystko co lśni" Eleanor Catton


Książką tą zaciekawiła mnie siostra, jednak dopiero kiedy zobaczyłam jej przepiękne wydanie, stwierdziłam, że natychmiast muszę ją przeczytać. Tak więc zakupiłam to ogromne tomiszcze, ale leżało na półce przez trzy miesiące, zanim odważyłam się z nim zapoznać.

Do książki podchodziłam wielkimi oczekiwaniami, które były spowodowane ochami i achami pod adresem tej powieści.
Akcja książki rozgrywa się w XIX wieku, w młodym mieście Hokitika, podczas gorączki złota. Jest to młode miasto, które pozwala ludziom rozpoczęcie życia na nowo, uwalniając ich niekiedy od burzliwej przeszłości.
Powieść zaczyna się w momencie, kiedy Walter Moody przybywa do tego miasta, chcąc rozpocząć karierę poszukiwacza złota. Zamieszkuje w hotelu Korona i tam trafia w sam środek tajemniczego spotkania, w którym udział bierze dwunastu mieszkańców. Dowiaduje się , że w miasteczku miały miejsce tragiczne wydarzenia, które są tematem tego zgromadzenia. A mianowicie: zostaje znalezione ciało miejscowego odludka – Crosbie Wellsa oraz prostytutkę błąkającą się, odurzoną opium, którą oskarża się o chęć popełnienia samobójstwa. Na dodatek znika Emery Staines, jeden z najbogatszych mieszkańców miasteczka. To wszystko dla zgromadzonych zdaje się w jakiś sposób łączyć ze sobą i próbują wyjaśnić przyczynę tych wydarzeń.

 Jesteśmy świadkami historii, którą poznajemy dzięki opowieściom mieszkańców. Poznajemy świat poszukiwaczy skarbów, pełen pokus, ciężkiej pracy, gdzie nawet przyjaciel potrafi być nielojalny. Książka jest pełna bardziej lub mniej szczęśliwych historii ludzi, którzy budując życie na nowo nie chcą aby ich przeszłość ujrzała światło dzienne.

W powieści znajdziemy miłość, zdradę, morderstwo, jednym słowem wszystko. Dzięki mnogości postaci możemy obserwować różne charaktery i podejście do nurtującego miasteczko problemu. Poznajemy jakie wartości są dla nich bardziej i mniej ważne. Jest to miejsce gdzie, przynajmniej teoretycznie nie ma podziałów, a oszustwo jest największym przestępstwem. Gdzie ludzkie tragedie niekiedy splatają się ze sobą.

"(…) płuczka sklepikarza może być pełna kruszcu, a płuczka prawnika pusta; i nie ma tam żadnych podziałów."
Autorka w bardzo wyczerpujący sposób przedstawiła nam charakterystyki poszczególnych bohaterów. Skonstruowała powieść, na której strukturę wpływają fazy księżyca. Jest to powieść z rozmachem, pokazująca wielki talent autorki. Bardzo szczegółowa, wielowątkowa, pełna zdrad, przekupstwa, szantażu i tajemnic. W powieści możemy znaleźć wiele myśli, zawierających życiową prawdę, mądrość.

"(...) nikt nie powinien brać cudzej prawdy za własną."
"(…) albowiem w naturze ludzkiej leży dawać coś, czego sami najbardziej pragniemy (…)"; 
"To bolesna radość dla ojca powiedzieć o swoim synu: „Ten człowiek jest lepszy ode mnie”(...)"  
"(...) jeśli miejsce, w którym człowiek się urodził, nie może być jego domem, to domem staje się miejsce, do którego zmierza." 

Catton stworzyła niepowtarzalny klimat, trochę przypominający Dziki Zachód, który niesamowicie mi odpowiadał. Mimo to mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony bardzo mi się podobała, a z drugiej trochę mnie wynudziła, żeby nie powiedzieć wymęczyła.

Bardzo lubię grube, wielowątkowe powieści wciągające nas w wir wydarzeń, gdzie 900 stron pozostawia niedosyt (np. „Pod kopułą” czy „Dallas’63” Stephena Kinga). Natomiast „Wszystko co lśni” moim zdaniem jest trochę rozwleczona, miejscami nieco chaotyczna. Mało tego, ostatnie rozdziały nie przyniosły rozwiązania wszystkich tajemnic. Po tak obszernej lekturze spodziewałam się wyczerpującego zakończenia, ponieważ autorka wzbudziła moją ciekawość i zakończenie powieści pozostawiło mnie odrobine złą na pisarkę.

Mimo tych minusów, jest to ciekawa powieść, która jest bardzo dobrze skonstruowana i z którą warto się zapoznać.
Ocena 7/10.