czwartek, 12 marca 2015

"Wszystko co lśni" Eleanor Catton


Książką tą zaciekawiła mnie siostra, jednak dopiero kiedy zobaczyłam jej przepiękne wydanie, stwierdziłam, że natychmiast muszę ją przeczytać. Tak więc zakupiłam to ogromne tomiszcze, ale leżało na półce przez trzy miesiące, zanim odważyłam się z nim zapoznać.

Do książki podchodziłam wielkimi oczekiwaniami, które były spowodowane ochami i achami pod adresem tej powieści.
Akcja książki rozgrywa się w XIX wieku, w młodym mieście Hokitika, podczas gorączki złota. Jest to młode miasto, które pozwala ludziom rozpoczęcie życia na nowo, uwalniając ich niekiedy od burzliwej przeszłości.
Powieść zaczyna się w momencie, kiedy Walter Moody przybywa do tego miasta, chcąc rozpocząć karierę poszukiwacza złota. Zamieszkuje w hotelu Korona i tam trafia w sam środek tajemniczego spotkania, w którym udział bierze dwunastu mieszkańców. Dowiaduje się , że w miasteczku miały miejsce tragiczne wydarzenia, które są tematem tego zgromadzenia. A mianowicie: zostaje znalezione ciało miejscowego odludka – Crosbie Wellsa oraz prostytutkę błąkającą się, odurzoną opium, którą oskarża się o chęć popełnienia samobójstwa. Na dodatek znika Emery Staines, jeden z najbogatszych mieszkańców miasteczka. To wszystko dla zgromadzonych zdaje się w jakiś sposób łączyć ze sobą i próbują wyjaśnić przyczynę tych wydarzeń.

 Jesteśmy świadkami historii, którą poznajemy dzięki opowieściom mieszkańców. Poznajemy świat poszukiwaczy skarbów, pełen pokus, ciężkiej pracy, gdzie nawet przyjaciel potrafi być nielojalny. Książka jest pełna bardziej lub mniej szczęśliwych historii ludzi, którzy budując życie na nowo nie chcą aby ich przeszłość ujrzała światło dzienne.

W powieści znajdziemy miłość, zdradę, morderstwo, jednym słowem wszystko. Dzięki mnogości postaci możemy obserwować różne charaktery i podejście do nurtującego miasteczko problemu. Poznajemy jakie wartości są dla nich bardziej i mniej ważne. Jest to miejsce gdzie, przynajmniej teoretycznie nie ma podziałów, a oszustwo jest największym przestępstwem. Gdzie ludzkie tragedie niekiedy splatają się ze sobą.

"(…) płuczka sklepikarza może być pełna kruszcu, a płuczka prawnika pusta; i nie ma tam żadnych podziałów."
Autorka w bardzo wyczerpujący sposób przedstawiła nam charakterystyki poszczególnych bohaterów. Skonstruowała powieść, na której strukturę wpływają fazy księżyca. Jest to powieść z rozmachem, pokazująca wielki talent autorki. Bardzo szczegółowa, wielowątkowa, pełna zdrad, przekupstwa, szantażu i tajemnic. W powieści możemy znaleźć wiele myśli, zawierających życiową prawdę, mądrość.

"(...) nikt nie powinien brać cudzej prawdy za własną."
"(…) albowiem w naturze ludzkiej leży dawać coś, czego sami najbardziej pragniemy (…)"; 
"To bolesna radość dla ojca powiedzieć o swoim synu: „Ten człowiek jest lepszy ode mnie”(...)"  
"(...) jeśli miejsce, w którym człowiek się urodził, nie może być jego domem, to domem staje się miejsce, do którego zmierza." 

Catton stworzyła niepowtarzalny klimat, trochę przypominający Dziki Zachód, który niesamowicie mi odpowiadał. Mimo to mam mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony bardzo mi się podobała, a z drugiej trochę mnie wynudziła, żeby nie powiedzieć wymęczyła.

Bardzo lubię grube, wielowątkowe powieści wciągające nas w wir wydarzeń, gdzie 900 stron pozostawia niedosyt (np. „Pod kopułą” czy „Dallas’63” Stephena Kinga). Natomiast „Wszystko co lśni” moim zdaniem jest trochę rozwleczona, miejscami nieco chaotyczna. Mało tego, ostatnie rozdziały nie przyniosły rozwiązania wszystkich tajemnic. Po tak obszernej lekturze spodziewałam się wyczerpującego zakończenia, ponieważ autorka wzbudziła moją ciekawość i zakończenie powieści pozostawiło mnie odrobine złą na pisarkę.

Mimo tych minusów, jest to ciekawa powieść, która jest bardzo dobrze skonstruowana i z którą warto się zapoznać.
Ocena 7/10.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz