piątek, 3 kwietnia 2015

"Nomen Omen" Marta Kisiel


Książka Marty Kisiel "Nomen Omen", to książka, którą planowałam kupić od dawna, więc byłam mile zaskoczona, kiedy znalazłam ją w supermarkecie w koszu z tanią książką. Niewiele myśląc szybko złapałam egzemplarz i popędziłam do kasy.

Jest to historia Salomei Klementyny Przygody, która mając już dosyć swojej rodziny, postanawia się wyprowadzić i uciec jak najdalej. Rodzice dziewczyny nie mają zahamowań, a zwłaszcza mama, która wtajemnicza wszystkich dookoła w najintymniejsze szczegóły z życia córki. Zdesperowana  Salomea ucieka do Wrocławia, gdzie na ul Lipowej 5, chce znaleźć wytchnienie i spokój. Niestety już od przybycia na miejsce, dom w którym ma zamieszkać nie sprawia dobrego wrażenia, a taksówkarz, ucieka jak najprędzej.
Tam Salomea wynajmuje pokój, gdzie rzeczy wydają się nieco tajemnicze i przerażające. Pupilem właścicielki domu jest papuga Roy Keane uwielbiająca chrupać wafelki, a w radiu i telefonie słychać tajemnicze trzaski. Dziewczyna mimo, iż czuje się nieswojo w tym otoczeniu ani myśli wracać do rodzinnego domu. Pewnego dnia zastaje Niedasia, który jak zwykle szuka pocieszenia u siostry, gdy ma problemy. Salomea nie jest zadowolona takim obrotem spraw, mimo wszystko brat zostaje ochoczo przyjęty jako nowy lokator, gdzie razem ze starszą panią gra w Warcrafta.
Sprawa się komplikuje, kiedy w okolicy zaczyna grasować szaleniec, przez co Salomea musi wziąć sprawy w swoje ręce, aby wyciągnąć brata z opresji.

Miałam naprawdę wielkie oczekiwania jeżeli chodzi o tą powieść, ale to co autorka zaserwowała mi na ponad 300 stronach jest niesamowite. Aż żal, że książka nie była grubsza.
Powiedzonka typu: "Komu w drogę, temu aviomarin", "Kilnij gaaada!", czy "Forrr de horrrd!!!", atakowały mnie ze stronic książki, niosąc tym samym ogromną przyjemność z czytania, gdzie co rusz zaśmiewałam się do rozpuku.
Świat jaki stworzyła Marta Kisiel jest światem specyficznym, pełnym tajemnic i prześmiesznych zdarzeń i powiedzonek. Bohaterowie tej książki są bardzo charakterystyczni i praktycznie wszyscy wzbudzali moją sympatię.
 Świat ten wciągnął mnie bez reszty i zapartym tchem czytałam kolejne stronice.

"Nomen Omen" Marty Kisiel to wybuchowa kombinacja książki idealnej. Fantastyka z odrobiną grozy i sporą dawką humoru. Z przepiękną, klimatyczną okładką, zapierającą dech w piersiach. Chociaż książka ta gości na mojej półce już jakiś czas, do tej pory nie mogę się na nią napatrzeć.
Ocena 10/10.

6 komentarzy:

  1. Mam w planach. A Twoja pozytywna recenzja mnie jeszcze bardziej zachęca.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chociaż fantastyka nie jest moim ulubionym gatunkiem, to akurat ta książka bardzo mnie ciekawi... czekałam na tę recenzję, dzięki :) Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialna okładka :) Myślę, że kiedyś przeczytam :)
    P.S. Nominowałam Cię do LBA :) Więcej informacji: http://booksofmeworld.blogspot.com/2015/04/dwie-pieczenie-na-jednym-ogniu-lba-5-i.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Jest mi niezmiernie miło za to nominację <3<3 Dziękuję :)

      Usuń
  4. Zgadzam się w zupełności! Świetna książka!

    OdpowiedzUsuń