wtorek, 30 czerwca 2015

CZERWCOWE PODSUMOWANIE

W czerwcu udało mi się przeczytać aż 13 książek. Jest to dla mnie bardzo zadowalający wynik, bo z niektórymi miałam problem aby "wgryźć się" w treść i przez to byłam zmuszona czytać je przez parę dni z rzędu. Większość było bardzo udanymi lekturami, ale niestety, trafiło się parę naprawdę słabych pozycji.  


W czerwcu dzięki BookAThonowi udało mi się przeczytać książki, które pewnie nadal zalegałyby na półce miesiącami. Jestem z tego powodu bardzo zadowolona.

Przybyło do mnie też sporo nowych powieści (STOSIK). Ogólnie ten miesiąc uważam za bardzo udany pod względem czytelniczym. Mam nadzieję, że Lipiec będzie jeszcze lepszy!
A tak wyglądają przeczytane powieści:


1. Maxime Chattam "Cierpliwość diabła" - kolejny niesamowity thriller, który wciąga i nie pozwala zmrużyć oka. 

2. Chase Novak "Poczęcie" - krąży wiele opinii o tym horrorze, cieszę się, ze udało mi się wyrobić swoją. Bardzo podobała mi się ta historia. Jedna z lepszych powieści grozy jaką udało mi się ostatnio czytać. Napisana świetnym stylem, który czyta się naprawdę szybko, i te zachowania rodziców - brr, nie raz wzdrygałam się podczas lektury. Zdecydowanie powieść dla fanów tego gatunku.

3. Kyril Bonfiglioli "Mam cię na muszce"- co to była za książka!! Jeszcze lepsza niż pierwsza część! Po raz kolejny Mortdecai powala swoim humorem, który aż strzela z kart tej powieści. Polecam!


4. Lara Parker "Mroczne cienie. Narodziny Angelique" - ciekawa historia Angelique, z którą życie obeszło się w okrutny sposób. Powieść powstała na podstawie serialu o tym samym tytule, a napisała ją aktorka, wcielająca się w tytułową postać. Szkoda tylko, że w Polsce wydany jest jeden tom. Powieść tak naprawdę się nie kończyła, a jestem ciekawa dalszego ciągu. No, cóż będę musiała obejść się smakiem.

5. Mons Kalentoft "Duchy wiatru" - wiązałam z nią duże nadzieje. Byłam pewna, że to będzie bardzo dobry kryminał - i się zawiodłam. Styl w jakim jest napisana, nie do końca mi odpowiadał, ale po połowie książki udało mi się do niego przyzwyczaić. Postacie niesamowicie mnie irytowały, w szczególności komisarz Mailin Fors. Co prawda, sam motyw i sprawca były dla mnie zaskoczeniem. Ale raczej nie sięgnę już po żadną książkę z tej serii.

6. Charlaine Harris "Kości niezgody" - druga część przygód Aurory Teagarden. To była tak dobra kontynuacja, że nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po następny tom! W tej części bohaterka ma nie lada orzech do zgryzienia. Otrzymuje w spadku dom, który kryje w sobie tajemnicę, z którą Aurora musi sobie jakoś poradzić.


7. Stephen King "Znalezione nie kradzione" - jak ja wyczekiwałam tej premiery! Kiedy tylko wpadła w moje ręce, pożarłam natychmiast! Niesamowita! Kolejny raz King udowadnia, że zasługuje na tytuł Mistrza.

8. Arthur Conan Doyle "Przygody Sherlocka Holmesa" - jak zaplanowałam, co miesiąc czytam jedną część z tego wielkiego tomiszcza. "Przygody...", to bardzo ciekawe opowiadania, które naprawdę warto przeczytać!

9. Colin Dexter "Sekret aneksu numer 3" - powieść której się obawiałam, a niepotrzebnie! Okazała się to bardzo przyjemna lektura, utrzymana w klimatach starych powieści detektywistycznych.


10. Jennifer L. Armentrout "Obsydian" - ta pozycja mocno mnie zdziwiła, przeznaczona dla młodzieży, a tu proszę! w mig przeczytana i chce więcej! 

11. James Patterson & Michael Ledwidge "Terror na Manhattanie" - kolejna powieść sensacyjna, z bardzo ciekawym złym charakterem, którego polubiłam bardziej, od głównego bohatera. 

12. J. K. Rowling "Harry Potter i kamień filozoficzny" - moje pierwsze (książkowe) spotkanie z Harrym uważam za bardzo udane. Magiczna, przecudna opowieść.

13. Dominika Stec "Mężczyzna do towarzystwa" - zdecydowanie najgorsza książka miesiąca. Bardzo denerwująca główna bohaterka, która (niestety) jest też narratorem powieści. A szkoda, bo pomysł był dobry.

Liczba przeczytanych stron w CZERWCU:   4 404 strony 
NAJGORSZA książka:  "Mężczyzna do towarzystwa" Dominiki Stec
NAJLEPSZA książka: będą to dwie powieści - "Znalezione nie kradzione" i "Mam cię na muszce"
SUMA GRZBIETÓW Z TEGO MIESIĄCA (wyzwanie PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU):   27,7 cm (łącznie jest już 163,2 cm), czyli przeczytałam już tyle ile mam wzrostu! I zostało 3,2 cm w zapasie! 

Chciałabym Wam bardzo podziękować, za to, że wchodzicie, komentujecie i zostajecie na stałe. A także, każdemu kto chociaż na krótko zawita na mojego bloga. 
Nie spodziewałabym się, że będzie Was aż tak dużo. Bardzo, bardzo dziękuję. Z Wami każdy dzień zdaje się lepszy! 
Życzę Wam ZACZYTANEGO LIPCA!! 
I tym którzy mają wakacje - pełnych przygód chwil, z książką czy też bez niej. Ważne, żeby były udane :)

piątek, 26 czerwca 2015

BOOKATHON - DZIEŃ 4 i 5 - "Harry Potter i kamień filozoficzny" J. K. Rowling


W ciągu tych dni udało mi się przeczytać tylko jedną książkę, ale za to jaką!

Już od wielu, wielu lat byłam bardzo jej ciekawa, jednak jakoś nigdy nie było mi z nią po drodze. Obejrzałam wszystkie ekranizacje Harrego i byłam nimi zachwycona. I tym bardziej powinien mnie zastanawiać fakt, dlaczego pomimo wszelkich "ochów i achów" nigdy nie sięgnęłam po książkę.
Na szczęście jakieś dwa miesiące temu, dostałam od siostry (która uwielbia tą serię) swoją pierwszą "Potterową" powieść. Przyszedł w końcu odpowiedni czas, abym zapoznała się z tym bestsellerowym tytułem.

Już od początku książki czułam ten niesamowitym, magiczny klimat. Powieść przeniosła mnie do Hogwartu, gdzie wszystko wydaje się być ekscytujące. Do świata gdzie je się fasolki wszystkich smaków (które naprawdę istnieją), likorowe pałeczki i wiele innych przysmaków, jakie tylko mogłą wymyślić sobie autorka.

Każda z postaci skradła moje serce. Nawet Drako Malfoy, postać negatywna, jest tak skonstruowana, że aż nie da się go nie lubić.
Hermiona Granger, rozbawiała mnie tym ciągłym wyrywaniem się do odpowiedzi na wszystkich lekcjach. Ron Wesley - zabawny młody człowiek, który towarzyszył Potterowi, w każdym ważnym momencie.
Rubeus Hagrid, pełniący funkcję Leśniczego w Hogwarcie, jest tak prześmieszną postacią. Jego teksty typu "cholibka", czy "Mamusia nigdy o Tobie nie zapomni", zwalały mnie z nóg.
Profesorzy Hogwartu - Dumbledore, Quirrel, McGonnagall, Snape (bardzo tajemnicza postać) są bardzo charakterystycznymi bohaterami, o wielkich mocach, którzy pragną nauczyć magii kolejne pokolenie czarodziejów.
A główny bohater, tej nadzwyczajnej powieści - Harry, jest niesamowicie oddany swoim przyjaciołom. Jest ciekawy wszystkiego co wiąże się z magią. Hogwart  staje się dla niego domem, o jakim nawet mu się nie śniło. To dopiero w tym wybornym miejscu odnajduje przyjaciół i zakątek w którym chce pozostać.

Wszelkie wydarzenia w tej książce - jak przydzielanie do odpowiednich domów (Gryffindor, Hufflepuff, Ravenclaw, Slytherin) za pomocą Tiary, czy wędrówki Harrego po Hogwarcie, nawet gra w quidditcha pochłonęły mnie tak bardzo, że naprawdę nie mogłam się oderwać od tej książki.

"Harry Potter i kamień filozoficzny", to przepiękna historia, podczas czytania której poczułam się znowu jak dziecko - beztrosko, lekko, gdzie wszystkie problemy dnia codziennego stały się na moment mniej ważne. Gdzie Hogwart stał się dla mnie domem na te kilka godzin. I z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że NARESZCIE!! odnalazłam idealną fikcyjną rzeczywistość, do której chciałabym się przenieść. Dotąd kiedy ktoś mnie pytał o mój ulubiony powieściowy świat, nie miałam bladego pojęcia, aż do dzisiaj, i został nią HOGHWART!!

W tej lekturze nie ma słabych punktów. Wszystko jest dopracowane w najmniejszym szczególe.
Jest to powieść przepełniona magią, którą mogą czytać zarówno najmłodsi, jak i najstarsi. To jest pewne, że urzeknie każdego, nawet osobę, która dotąd nie zaczytywała się w książkach.
Nie oszukujmy się, tą powieść powinni znać wszyscy i sama się sobie dziwię, że zrobiłam to dopiero teraz. Jedynie mogą sobie pluć w brodę, że tą niesamowitą podróż odkładałam tak długo.
Powieść ta niesie ze sobą tak pozytywną energię, że po jej lekturze uśmiech na długo zagości na mojej twarzy. Już nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po kolejne przygody Harrego (choć znam je z filmowej wersji).

Co do samej ekranizacji, nie mam wiele do "powiedzenia". Oglądałam ją wiele lat temu i dziś, tak samo jak przy pierwszym obejrzeniu, jestem nią zachwycona.
Cała obsada jest idealnie dobrana do książkowych postaci. Ich gra jest znakomita i naprawdę nikogo, kompletnie, nikogo!! nie zamieniłabym.
Do tego dochodzi przecudna ścieżka dźwiękowa, skomponowana przez Johna Williamsa, którą od wielu lat słucham podczas czytania przeróżnych powieści.
Film jest tak samo zjawiskowy jak dzieło literackie pani Rowling. Wszystko w "Harrym Potterze i kamieniu filozoficznym" jest idealnie skrojone, od scenariusza (Steven Kloves), przez muzykę (wyżej wspomnianą), przepiękną scenografię (Stuart Craig), kostiumy (Judianna Makovsky) na samym reżyserze kończąc (Chris Columbus). Naprawdę wielkie brawa dla wszystkich zaangażowanych do tej produkcji.

Ocena 10/10.

Dzień 1: Przeczytane 318 stron - ukończone wyzwanie: Książką, której nie skończyłaś.
Dzień 2: Przeczytane 200 stron - ukończone wyzwanie: Książka, która czeka na Ciebie kilka lat i książka z gatunku, po który najrzadziej sięgasz.
Dzień 3: Przeczytane 381 stron - ukończone wyzwanie: Książka, którą wybrała dla Ciebie inna osoba.
Dzień 4 i 5: Przeczytane 325 stron - ukończone wyzwanie: Przeczytaj książkę i obejrzyj jej filmową adaptację i Bestseller, którego jeszcze nie czytałeś.

Przeczytane razem: 1 224 stron.

Jako, że z mojego stosika przeznaczonego na Bookathon, przeczytałam już wszystkie pozycje, muszę wybrać kolejną lekturę, aby osiągnąć ostatnie już wyzwanie - czyli Przeczytać 1500 stron! Nie brakuje mi wiele, więc czas zaczytania trwa! Sięgnę więc po "Obsydian" Jennifer L. Armentrout, czyli książkę, czyli znają już (prawie) wszyscy, więc i pora na mnie.
Szykuje się kapitalny ksiązkożerny wieczór!!


środa, 24 czerwca 2015

BOOKATHON - DZIEŃ 3 - "Terror na Manhattanie" J. Patterson & M. Ledwidge


Trzeci dzień Bookathonu już za nami! Ale ten czas leci... Wczoraj zaczytywałam się w "Terrorze na Manhattanie" Jamesa Pattersona i Michaela Ledwidge. I czytanie szło mi naprawdę ekspresowo.

"Terror na Manhattanie" to książka o mordercy grasującym na ulicach Nowego Jorku, który sam siebie nazywa Nauczycielem. Zabija ludzi w rejonach miasta, gdzie czas spędzają najbogatsi mieszkańcy. Pomimo wielu kłopotów osobistych, detektyw Michael Bennett, musi skupić się na śledztwie i złapać zabójcę.

Główny bohater Michael, to człowiek, który robi wszystko, aby rozwiązać sprawę. Działa pod sporą presją. Z jednej strony jest morderca, który może uderzyć w każdej chwili, a z drugiej przełożeni, którzy naciskają i chcą jak najszybszych wyników.

Sam morderca jest dosyć tajemniczy. W rozdziałach dotyczących jego osoby, jest opisany sposób jego działania, natomiast nic nie wiemy o samych motywach jakimi się kieruje. Na wyjaśnienie musimy czekać do samego końca. Nauczyciel, jest to człowiek, którego nie da się lubić, nie jest on przedstawiony w stylu - traumatyczne wydarzenia wpłynęły na jego czyny - po prostu jest i zabija. Nie wgłębiamy się za bardzo w jego psychikę, dopiero po rozstrzygnięciu sprawy możemy przeanalizować jego zachowanie.

Jeśli autorem powieści jest Patterson (albo, tak jak w tym przypadku, jest współautorem), możemy spodziewać się intrygującej fabuły. Kolejny raz nie zawiodłam się na książce, dostałam bardzo szybką akcję, gdzie rozdziały dotyczące detektywa są przeplatane z rozdziałami mordercy. Są one krótkie, treściwe, co naprawdę przyspiesza czytanie. Co prawda, nie zostałam w żaden sposób zaskoczona przebiegiem akcji, ale winę za to ponosi, ogromna ilość przeczytanych przeze mnie, podobnych książek, przez co wiem, czego mogę się spodziewać.
"Terror na Manhattanie", może nie zalicza się do najlepszych książek Pattersona, jakie przeczytałam, niemniej spędziłam przy jej lekturze naprawdę przyjemny wieczór. Jest to książka, od której nie mogłam się oderwać i wiedziałam, że nie usnę dopóki jej nie skończę.
Czytając ją czułam się jakbym oglądała naprawdę świetny film akcji. Mimo wielu plusów jakie posiada ta książka, wiem, że nie zapadnie mi ona na długo w pamięci. Z książkami Pattersona mam tak, że pomimo tego, iż są naprawdę dobre, jakoś "wyparowują z mojej głowy". Jednak bardzo je lubię i jeśli tylko nadarzy się okazja, będę sięgać po kolejne jego powieści.
Ocena 6/10.

Dzień 1: Przeczytane 318 stron - ukończone wyzwanie: Książką, której nie skończyłaś.
Dzień 2: Przeczytane 200 stron - ukończone wyzwanie: Książka, która czeka na Ciebie kilka lat i książka z gatunku, po który najrzadziej sięgasz.
Dzień 3: Przeczytane 381 stron - ukończone wyzwanie: Książka, którą wybrała dla Ciebie inna osoba.

Dzisiaj 4 dnia trwania akcji mam w planach lekturę Harrego Pottera i muszę obejrzeć ekranizację pierwszej części.
Wszystkim biorącym udział w akcji BOOKATHON życzę POWODZENIA!!

wtorek, 23 czerwca 2015

BOOKATHON - DZIEŃ 2 - "Mężczyzna do towarzystwa" Dominika Stec


Za nami już drugi dzień BOOKATHONU, podczas którego udało mi się spełnić, aż dwa wyzwania! A dokładnie: KSIĄŻKA, KTÓRA CZEKA NA CIEBIE KILKA LAT i KSIĄŻKA Z GATUNKU, PO KTÓRY NAJRZADZIEJ SIĘGASZ.

Powieścią, dzięki której to zrobiłam, jest "Mężczyzna do towarzystwa" Dominiki Stec.
Główna bohaterka - Dominika (dla przyjaciół Do), jest kobietą po przejściach. Już jako 25 latka jest po rozwodzie, spowodowanym zdradą jej męża. Od jakiegoś czasu spotyka się z Sebkiem, na którym nie specjalnie jej zależy. Życie bohaterki się zmienia, kiedy pewnego dnia spotyka na ulicy mężczyznę marzeń. Niestety nie mogło się obyć bez problemów, ponieważ obiekt westchnień Dominiki okazuje się znacznie odbiegać od ideału. Jednak jest ona zbytnio nim zauroczona, żeby dać sobie z nim spokój i postanawia rozwiązać jego tajemnicę.

Ogólny pomysł - bardzo dobry, jednak z wykonaniem wyszło trochę gorzej. Narratorką jest tu Dominika, która jest strasznie irytującą postacią. Zachowuje się jak dziecko, jej podejście do życia jest tak straszliwe, że przedszkolak przy niej zdaje się mądrzejszy. Denerwowały mnie jej teksty, przez które sprawiała na mnie wrażenie, że jest "głupia jak but". Strasznie infantylna, krzykaczka, która najpierw coś powie, albo zrobi, a później pomyśli. Jej przyjaciółka Gośka, nie ustępuje jej w głupocie. Są to postacie tak STRASZNIE DENERWUJĄCE, że nie raz myślałam, że rzucę książką o ścianę. Nie wiem, czy autorka chciała stworzyć kolejną Bridget Jones, ale zdecydowanie jej nie wyszło. Książkę, czytało mi się momentami ciężko, chociaż z zamysłu miała ona rozśmieszać, jednak mnie nie było wcale do śmiechu.
Najlepszym tekstem (i tu podczas czytania, lekko się uśmiechnęłam), było wyjaśnienie przez panią redaktor, dlaczego czytelnictwo jest takie niskie. I tu pozwolę sobie zacytować fragment:
" Zaniosłam wydruk do wydawnictwa i dałam nieznanej mi bliżej pani redaktor. (...) Na dzień dobry zapodała mi, że codziennie dostają pocztą czterysta dwadzieścia sześć maszynopisów powieści. Albo coś koło tego. (...) Naród nie ma czasu czytać, bo pisze. Każdy ma nadzieję na karierę, gdyż w obliczu tej oszałamiającej podaży tekstów pisarzem zostaje się losowo, jak szczęśliwym zwycięzcą w audiotele." (str. 9)
Tak moi drodzy, dlatego czytelnictwo jest tak niskie. To jest wyjaśnienie tego problemu, nad którym tak wszyscy się głowią. A tak na poważnie, to powieść ta ma kilka plusów, którym na pewno jest pomysł, ów tajemniczy dżentelmen (który jest bardzo sympatyczną postacią) i, co mi się podobało, określanie marek samochodów nazwiskami znanych aktorów - znajdziemy tu schwarzennegera, lindę oraz pazurę.
Osobiście nie lubię pisać o powieściach negatywnie, ale niestety ta totalnie nie przypadła mi do gustu i 200 stron, które powinnam przeczytać bardzo szybko (biorąc pod uwagę, że to romans), czytałam cały wieczór i nie mogłam się doczekać kiedy ją skończę.
Dla mnie ta lektura nie była przyjemna, ale osobom, które gustują w kobiecej literaturze może się spodobać.
Ocena 2/10.

Dnia 3 (dziś) sięgam po najbardziej wyczekiwaną lekturę w całym Bookathonie, czyli "Terror na Manhattanie" J. Pattersona i M. Ledwige. Więc dzisiaj planuję szalone zaczytanie, które na pewno będzie udane. Wam również tego życzę :)

Dzień 1: Przeczytane 318 stron - ukończone wyzwanie: Książka, której nie skończyłaś.
Dzień 2: Przeczytane 200 stron - ukończone wyzwanie: Książka, która czeka na Ciebie kilka lat i książka z gatunku, po który najrzadziej sięgasz.
Razem przeczytane 518 stron.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

BOOKATHON - DZIEŃ 1 - "Sekret aneksu numer 3" Colin Dexter

Minął już pierwszy dzień BookAThonu! Udało mi się spełnić pierwsze wyzwania, jakim było: KSIĄŻKA, KTÓREJ NIE SKOŃCZYŁAŚ. W moim przypadku był to "Sekret aneksu numer 3" ColinaDextera.
Książkę tą zaczęłam jakieś dwa miesiące temu i... stanęłam na 24 stronie. Wydawała mi się mało ciekawa, z wieloma opisami. I okazało się, że pierwsze wrażenie było błędne.

Noworoczny poranek, który następuje po balu przebierańców organizowanym w hotelu Haworth, przynosi makabryczne odkrycie. Jeden z uczestników zabawy zostaje odnaleziony w swoim pokoju martwy. I tutaj na scenę wkracza inspektor Mose, wraz ze swoim pomocnikiem Lewisem, aby rozwiązać zagadkę morderstwa. Mają trudny orzech do zgryzienia, ponieważ nie znają tożsamości denata, a nie wszyscy z gości, zameldowali się w hotelu pod prawdziwym nazwiskiem.

Mimo ciężkiego początku, książka okazała się bardzo przyjemną lekturą.
Sam detektyw Moses, to taki trochę Sherlock Holmes, który drogą dedukcji dochodzi do rozwiązania, niebywale zagadkowej sprawy.
Często w czytanych przeze mnie powieściach, spotykam się z tym, że para detektywów prowadzących dochodzenie wygląda tak, że jeden ma niesamowicie prężny umysł, a drugi jest daleko w tyle, nie widzi oczywistych wskazówek, przez co jest denerwujący. Ale ta powieść przynosi całkiem inne postacie. Tutaj Morse jest tym dowodzącym, który prowadząc dochodzenie wpada na rozwiązanie, jednak nie jest wszystko wiedzący. Polega na swoim kompanie Lewisie, który jest równie spostrzegawczy i doskonale radzi sobie ze sprawą, pomimo wielu zagadek, jakie kryje morderstwo.
Bohaterowie, to poważni detektywi, którzy zrobią wszystko, aby wyjaśnić zbrodnie.

Inne postacie występujące w książce, są dobrze zarysowane, szczególnie moją sympatię wzbudziła Sara Jonstone, która pracuje w hotelu Haworth jako recepcjonista, a nieoficjalnie jako menadżerka. Kobieta, która sumiennie wypełnia obowiązki i konsekwentnie odrzuca zaloty swojego szefa.

"Sekret aneksu numer 3", od pewnego czasu irytował mnie, a to z tego prostego powodu, że książka leżała na półce, przypominając mi, że jej nie skończyłam. A bardzo tego nie lubię. Zazwyczaj czytam naraz tylko jedną książkę i muszę zrobić to "od deski do deski", aby sięgnąć po następną. Niestety ta książka, z jakiegoś powodu (którego już nie pamiętam) powędrowała na półkę nieskończona.
Zabierając się do niej miałam pewne obawy, że nie uda mi się jej skończyć w jeden dzień, a tu proszę taka niespodzianka. Pomimo momentami trudnego czytania (ponieważ, notorycznie zostawało mi ono przerywane), udało mi się poznać całą historię bohaterów powieści.
Przyznam, że książka mi się podobała, może tytułowy sekret nie był bardzo frapujący, z tego względu, że od początku miałam podejrzenia, co do samego mordercy. Jednak byłam ciekawa całego procesu myślenia, które doprowadzi detektywów do rozwiązania.
Książkę czyta się szybko, jest napisana bardzo prostym stylem i przypomina mi stare, dobre powieści detektywistyczne. Tu mogłabym ją porównać do książek Agathy Christie i jej przecudownego Herculesa Poirota.
Jeżeli lubicie takie książki, to zdecydowanie powinniście sięgnąć po powieść Colina Dextera.
Ocena 6/10.

Dzień 1: Przeczytane 318 stron, tym samym ukończyłam wyzwanie: Książka, której nie skończyłaś.


sobota, 20 czerwca 2015

BOOKATHON 2015

BookAThon to maraton stworzony dla osób, które kochają czytać.
Organizowany jest przez trzy przewspaniałe osoby, które kochają czytać książki i tą pasją dzielą się z innymi. Są to:
Ewelina Mierzwińska (Blogkanał na Youtube)
Anita z Book Reviews (Blogkanał na Youtube)
Olga z Wielkiego Buka (Blogkanał na Youtube).

Trwa 7 dni, od 21-28 czerwca, przy czym ostatni dzień, jest dniem podsumowań.

W ciągu jego trwania do spełnienia jest 7 wyzwań:
1. Dokończ książkę, której nie skończyłeś.
2. Przeczytaj książkę, która czeka na Ciebie już kilka lat.
3. Książka z gatunku, po który najrzadziej sięgasz.
4. Książka, którą wybrała dla Ciebie inna osoba.
5. Przeczytaj książkę i obejrzyj jej filmową adaptację.
6. Bestseller, którego jeszcze nie czytałeś.
7. Przeczytaj w czasie BookAThonu co najmniej 1500 stron.

Wybrałam do tych wyzwań tylko 4 książki, z tego względu, że postanowiłam połączyć niektóre wyzwania.
A tak prezentuje się moja lista:

1. "Sekret aneksu numer 3" - Colin Dexter, czyli książka, którą nie skończyłam. Zaczęłam ją czytać jakieś dwa miesiące temu i nadal jestem na 24 stronie. Nie lubię zostawiać niedokończonych książek i przyznaję, że ta ostatnimi dniami mocno mnie irytowała stojąc na półce. Jest to idealny czas, żeby ją skończyć.

2. "Mężczyzna do towarzystwa" - Dominika Stec, czyli książka, która czeka na półce kilka lat i gatunek po który najrzadziej sięgam (romans).

3. "Terror na Manhattanie" - James Patterson i Michael Ledwidge, czyli książka wybrana przez inną osobę (a dokładnie - siostrę).

4. "Harry Potter i kamień filozoficzny" - J. K. Rowling, czyli przeczytaj książkę i obejrzyj film oraz bestseller, którego nie czytałeś. Ta książka pasuje również do wyzwania - książka, którą wybrała dla Ciebie inna osoba - ponieważ jest to prezent od siostry.

Liczba stron - 1 224, niestety nie daje upragnionych 1500, ale jeśli uda mi się przebrnąć przez wybrane powieści ("Sekret aneksu.." zdecydowanie mnie przeraża), z mojego ogromnego stosu książek nieprzeczytanych, wybiorę jakąś lekką i przyjemną.

Bardzo się cieszę, że biorę udział w takim przedsięwzięciu i mam nadzieję na dobrą zabawę. Wszystkim osobom biorącym udział w BookAThonie życzę powodzenia!!

czwartek, 18 czerwca 2015

"Mam cię na muszce" Kyril Bonfiglioli



"Mam cię na muszce" autorstwa Kyrila Bonfiglioli, to druga część przygód niesamowitego Charliego Mortdecaia. Tym razem bohater poślubia Johannę Krampf, która zmusza go do udziału w wielu intrygach. Biedny Charlie musi wykonywać przydzielone mu zadania i tym samym wyjść cało z całego zamieszania.

Powieść ta okazała się jeszcze lepsza, niż poprzednia - "Nie wymachuj mi tym gnatem". O ile w pierwszej części działo się dużo, było masę intryg, to w drugiej jest ich jeszcze więcej. Książka która umiliła mi dzień, przy której zaśmiewałam się do rozpuku i od której nie mogłam się oderwać.

Jestem oczarowana tą historią, a sam główny bohater - Charlie Mortdecai - jest jeszcze śmieszniejszy, mimo dziwnych poleceń, nadal myśli trzeźwo i wie, że może liczyć tylko na siebie.

" (...) czcigodny Charlie (...), miły, bogaty, tchórzliwy, niestroniący od wszelkich rozrywek marszand, który macza palce w działalności przestępczej, żeby zapomnieć o hemoroidach." (str. 10)

"(...) trzeba czegoś więcej niż zwykłego parasola, żeby zabójca poczuł się jak dżentelmen." (str. 91)

"Moje długoletnie studia sztuki walki nauczyły mnie, że ucieczka jest niewątpliwie najbardziej efektownym sposobem rozwiązywania konfliktów. Może nie wygrywa się dzięki niej bitew, ale oszczędza wielu żołnierzy." (str. 114)
"Wiatry w Chicago to mocno przesadzona sprawa, ja miałem większe ze strachu." (str. 195)

Johanna Krampf - piękna, zagadkowa kobieta, która wchodzi w związek małżeński z Charliem Mortdecaiem. Zmusza bohatera do wykonywania przeróżnych rzeczy (m.in. do zamachu na królową), pomimo wielkiej miłości, jaką zdaje się darzyć głównego bohatera. Postać tajemnicza i do samego końca nie wiemy, co tak naprawdę kieruję tą kobietą.

Autor nie zwalania tempa, w "Mam cię na muszce" bohaterowi przychodzi się zmierzyć z niebezpiecznymi sytuacjami, gdzie nie raz będzie musiał uruchomić swój czar, aby wyjść cało z opresji. Charlie Mortdecai jest jedną z moich ulubionych postaci literackich. Takiego bohatera jak on nie znajdziecie nigdzie. Nietuzinkowy, który swoimi tekstami wzbudza u mnie napady niekontrolowanego śmiechu.

Nie chcę tu za dużo pisać o powieści i o innych bohaterach, bo mogłabym zdradzić za wiele i zaspoilerować tym samym pierwszą część. Więc, jeśli nie czytaliście poprzedniej książki, zapraszam Was do tekstu, w którym piszę o wrażeniach po lekturze pierwszej części - "Nie wymachuj mi tym gnatem".

Nie mogłabym nie wspomnieć tu o przepięknej okładce. "Mam cię na muszce" jest równie kolorowa i zabawna jak poprzednia. A całe wydanie jest cudowne, grube kartki, idealnie ułożony tekst, przez co czyta się ją ekspresowo.

Zachęcam Was gorąco do sięgnięcia po książki z  cyklu Bezwstydny Mortdecai.
A mi pozostaje teraz czekać na trzecią część przygód - "A kysz, zjawo nieczysta" i zachwycać się dwoma pierwszymi częściami.

Ocena 10/10.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

"Trauma" Sophie Hannah

"Trauma" Sophie Hannah, to już drugie moje spotkanie z tą autorką. Tyle, że... pierwsze było niezbyt udane, a to za sprawą nieszczęsnych "Inicjałów zbrodni". Dlatego też, "Trauma" przeleżała u mnie na półce prawie rok czasu, zanim po nią sięgnęłam.

W powieści poznajemy Amber Hewerdine, która cierpi na bezsenność i mając dość całej sytuacji decyduje się udać na hipnoterapię. Kobieta jednak bardzo sceptycznie podchodzi do tego typu metod, lecz stan ten utrzymuje się od morderstwa jej przyjaciółki, więc postanawia spróbować.
Pod wpływem hipnozy wypowiada słowa: dobrzy, źli. prawie źli - te słowa stanowią pewien przełom, który doprowadza kobietę do zaskakujących wniosków.

Nie wiem czemu, ale coraz częściej zdarza mi się, że bohaterowie mnie irytują do tego stopnia, że mam ochotę rzucić książką. Tym razem, niestety również, tak się stało. Amber totalnie nie przypadła mi do gustu, jak zresztą pozostali bohaterowie występujący w tej powieści.

Książkę na początku czytało mi się bardzo ciężko, dopiero (!)  po około 140 stronach powoli zaczęłam wciągać się w tą historię. I tu lekko się zdziwiłam, bo o ile, miałam ochotę krzyczeć, (z powodu tego, jak bardzo książka działała mi na nerwy), okazało się, że Sophie Hannah napisała całkiem niezły kobiecy thriller.
Mamy w nim kobietę zagubioną, muszącą zmierzyć się z nową sytuacją jaką jest dla niej zajmowanie się dziećmi zmarłej przyjaciółki. Bohaterkę, która chce znaleźć rozwiązanie i pomóc sobie. Cała fabuła powieści ocieka tajemniczością, ponieważ autorka nie wyjaśnia nic od samego początku. To, że Amber przypominała sobie pewne wydarzenia i odkrywała etapami swoje problemy, pozwoliło mi po kolei odkrywać karty, jakie autorka rozdawała w trakcie całej historii.

Bardzo podobały mi się analizy psychologiczne całej sytuacji, zachowań innych ludzi. I to uratowało, moim zdaniem "Traumę". Znalazłam w niej wiele bardzo mądrych, pouczających zdań, które mogę odnieść do życia codziennego.
Pod tym kątem książka okazała się naprawdę fascynująca, i muszę przyznać, kiedy wciągnęłam się w styl autorki, nawet sama zagadka okazała się bardzo intrygująca.
Ostatnie sto stron, pomimo wielu moich narzekań, wciągnęło i samo rozwiązanie książki usatysfakcjonowało. Nie mówię tej autorce nie, ale w najbliższym czasie nie sięgnę po powieści Sophie Hannah. Chociaż ostatnie jej książki zbierają całkiem niezłe recenzje.


"Trauma" to historia o kobiecie, która nie chce dopuścić do siebie przerażającej prawdy, jaka kryje się w zakamarkach jej umysłu. Prawdy, z którą przyjdzie jej się zmierzyć w najmniej spodziewanym momencie.
Ocena 6/10.

piątek, 12 czerwca 2015

"Giń" Hanna Winter

Na ulicach Berlinu grasuje morderca, który jest porównywany do Kuby Rozpruwacza i stąd też jego przydomek - Wypruwacz. Pewnego dnia atakuje koleją ofiarę - Larę, właścicielkę nowo otwartej kawiarni. Kobiecie jednak udaje się uciec z rąk niebezpiecznego przestępcy i cudem uchodzi z życiem. Od tej pory kobieta musi zmagać się ze strachem i kolejny incydent prowadzi do tego, że jest zmuszona ukrywać się przed Wypruwaczem, który zdaje się nie odpuszczać. Policja radzi kobiecie, aby skorzystała z Programu Ochrony Świadków.
Lara, z wielkim bólem opuszcza miasto, porzuca swoje dotychczasowe życie. Wie, że musi to zrobić dla swojego dobra.
Po latach kiedy kobieta zdaje się ułożyć nowe życie, czyha na nią kolejne niebezpieczeństwo.

Główna bohaterka - Lara - to kobieta po rozwodzie, którą straszliwe wydarzenia prześladują jeszcze wiele lat po napadzie. Mimo zmiany nazwiska i miejsca zamieszkania, obawia się tego, że morderca może zaatakować ponownie.
Jest kobietą silną, rozsądną, chociaż jej postać nie wzbudziła we mnie sympatii. Nie mogłam do końca poczuć jej postaci, szczerze mówiąc, o wiele bardziej "polubiłam" mordercę.

Powieść "Giń", to kryminał\thriller z bardzo oryginalną okładką. Nie znajdziemy w niej zbędnych opisów, ponieważ w tej książce wszystko dzieje się błyskawicznie, sprawiając, że nie nudzimy się ani chwili podczas lektury. Jest to zarazem plusem jak i, niestety minusem tej powieści.
Lubię kiedy w książce cały czas coś się dzieje, ale tutaj mam wrażenie, że jednak działo się to za szybko.
Oczekiwałam wydarzeń rodem z powieści Maxima Chattama - krew wylewającej się z kart, więcej "działalności" mordercy i brakowało mi tego, że samemu śledztwu autorka nie poświęciła większej uwagi.
Chociaż, co mi się bardzo podobało, autorka umieściła rozdziały, dotyczące zabójcy, jego dzieciństwa i dalszego życia, które doprowadziło do tego, że jest Wypruwaczem. Właśnie dzięki tym rozdziałom, mamy okazję przenieść się w chory umysł mordercy i poznać go trochę lepiej.
W całej powieści było trochę za mało mrocznie, ale samo wykonanie, mimo, że nie do końca spełniło moje oczekiwania, jest bardzo intrygujące.

Hanna Winter wpadła na bardzo ciekawy pomysł - ukazanie tragedii kobiety, która pasując do wizji chorego mordercy, stała się jego ofiarą. Która pomimo, tego, że uciekła i wydaje się być z dala od niego, musi zmierzyć się z kolejnym niebezpieczeństwem.
Mimo to, książka jest ciekawa, sposób w jaki toczy się akcja jest interesujący. Samo rozwiązanie jest bardzo ciekawe, jednak całości brakuje tego czegoś.

Jest to powieść o utracie tożsamości, życiu w strachu, gdzie nigdy i  nigdzie nie możemy czuć się bezpieczni.
Ocena 6/10.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

"Poczęcie" Chase Novak

Po "Poczęcie" sięgnęłam, ze względu na to, że była ona porównywana do "Dziecka Rosemary", które to czytałam dwa razy, a film oglądałam swego czasu, na okrągło. Więc nie mając już funduszy (niestety), pożyczyłam ją w bibliotece.

"Poczęcie" to historia małżeństwa Alex i Leslie Twisdenów, którzy mając niemal wszystko - miłość, pieniądze, świetne posady, poważanie. Nie mogą mieć jednego - upragnionego dziecka. Jest to dla nich frustrujące ze względu na wieloletnie leczenie u najlepszych specjalistów i wszelkich wizyt u znachorów. Jednak usilne starania nie przynoszą rezultatu. To prowadzi do tego, że ich sielankowe życie, przeradza się w ciągłą walkę. Do momentu, kiedy zmęczeni wszelkimi staraniami, natrafiają na kogoś, kto może im pomóc. Wiąże się to z podróżą do Słowenii, gdzie muszą poddać się pewnemu zabiegowi, który zwieńczony jest ciążą Leslie. I odtąd wydaje się, że ich życie będzie niczym w bajce, jednak - przeradza się ono w koszmar.
Już jako dziesięcioletnie dzieci Twisdenów - Adam i Alice , będą musieli zmierzyć się ze złem, które przybiera najbardziej straszliwą formę, ponieważ tkwi w ich rodzicach.

Miałam wielkie obawy kiedy sięgałam po tę książkę, ponieważ ukazało się bardzo dużo negatywnych opinii, ale kiedy przeczytałam pierwsze parę stron "Poczęcia", wszelkie moje lęki odeszły w cień. Okazało się, że jest to bardzo dobrze napisana powieść grozy, która strasznie mnie wciągnęła i przez cały dzień nie myślałam o niczym innym, tylko o kontynuowaniu tej historii. Autor moim zdaniem wpadł na niebanalny pomysł, który zrealizował prawie idealnie. Prawie, ponieważ oczekiwałam, trochę więcej wydarzeń ociekających krwią. Jednak to, co stworzył autor sprawiło, że nie mogłam oderwać się od powieści i z napięciem czekałam na rozwiązanie całej historii.

Cała fabuła powieści jest tak skonstruowana, że nie musimy czekać do samego końca, aby dowiedzieć się, dlaczego bohaterowie zachowują się tak, a nie inaczej. W innej powieści mogłoby być to wadą, ale w "Poczęciu" autor bardzo dobrze opisuje koszmar z jakim muszą się zmierzyć dzieci. Od początku pokazuje, co wpłynęło na rodziców i jak w tym wszystkim odnajdują się dzieci, które są przerażone zachowaniem rodzicieli. Adam i Alice chcą uwolnić się od strachu, którego nie są w stanie dłużej znieść.

W "Poczęciu" nie znajdziemy niesamowitych zwrotów akcji, ale występuje w tej książce element grozy, który może przerazić, ale tylko tych najbardziej strachliwych (np. moją siostrę), rekompensuje brak takowych "twistów". Mnie nic nie przeraziło, chociaż niektóre momenty były troszkę drastyczne, co przypłaciłam chwilowym "wzdryganiem" z powodu obrzydzenia.

Bardzo mile zaskoczyła mnie informacja, że Chase Novak napisał kontynuację do tej intrygującej historii. Mam nadzieję, że zostanie ona wydana w Polsce, ponieważ jestem ogromnie ciekawa dalszego ciągu powieści .

Jako całość oceniam książkę naprawdę bardzo wysoko, pomimo tego, że nie przyniosła mi takich emocji jak "Dziecko Rosemary" (nie uważam, żeby była specjalnie do niej podobna, nie wiem, skąd to porównanie). Moim zdaniem, jest jedyna w swoim rodzaju, i mimo, że nie przypadła do gustu wielu czytelnikom, uważam, że powinien się z nią zapoznać każdy, kto uwielbia powieści grozy.

"Poczęcie" przedstawia tragiczne i smutne losy rodziny Twisdenów. Jest historia ludzi, którzy dla swojego marzenia są w stanie zrobić wszystko, jednak konsekwencje z jakimi przyjdzie im się zmierzyć, przerodzą ich życie w horror.

Ocena 7/10.

środa, 3 czerwca 2015

"Cierpliwość diabła" Maxime Chattam


Podczas akcji mającej na celu pojmanie dealerów narkotyków, zostaje znaleziona ludzka skóra. Zostaje wszczęte śledztwo, które prowadzi Ludivine Vancker wraz ze swoim partnerem Segnonem.
Detektywi muszą zmierzyć się z bardzo trudnym dochodzeniem, gdzie mordercą kieruje zło w najczystszej postaci, które czai się w zakamarkach umysłu i niesie cierpienie wielu niewinnym ludziom.

Bohaterowie książki, to detektywi, którzy mieli nadzieję, że już nigdy nie przyjdzie im prowadzić podobnej sprawy. Jednak, kiedy po raz kolejny przyjdzie im się zmierzyć z chorym umysłem człowieka kierowanym żądzą, zakasują rękawy i jak najszybciej pragną dociec prawdy. Akcja powieści toczy się raz szybciej, raz wolniej i chociaż po cichu liczyłam na niesamowity zwrot akcji (tak jak to było w "Plugawym spisku"), nieco zawiodłam się. Ale tylko odrobinę, bo książka wciąga i jest naprawdę porządnym kryminałem. Mimo, że główna bohaterka - Ludivine, momentami jest nieco irytująca, kibicowałam jej w śledztwie, mimo, że czasami podchodziła do niego nieco lekkomyślnie. Moją ogromną sympatię wzbudził, po raz kolejny Segnon, który zawsze służył radą i pomocą głównej bohaterce, oczywiście brał też czynny udział w tropieniu przestępcy.

Cytaty z książki:

"Mówi się, że natura zawsze dąży najprostszą i najkrótszą drogą do rozwoju życia, do zapewnienia przetrwania. Jeśli to prawda, to seryjni mordercy są naszą przyszłością."
"Nikt nie ma prawa twierdzić, że rozgryzł to, co jest w człowieku najgorsze, jeśli nie zacznie od odnalezienia w głębi własnej duszy największego zła. Żeby zrozumieć mrok, trzeba mówić o nim jego językiem, trzeba go poznać i przemierzyć, nauczyć się go na pamięć."
"Diabeł towarzyszy człowiekowi. Szedł u boku niosącego zwłoki. To on szepcze zabójcom do ucha."
"Cierpliwość diabła" jest przesiąknięta mrocznością, która tkwi w chorym umyśle mordercy. Klimat jest tajemniczy, trzymający w napięciu. Dodatkowo, jeśli dostosujecie się do wskazówek autora, dotyczących czytania powieści do wskazanych przez niego ścieżek dźwiękowych, lektura książki, uwierzcie mi, będzie niepowtarzalnym doświadczeniem.  Soundtrack "podbija" klimat powieści.
Ja czytałam ją do ścieżki dźwiękowej z "Milczenia owiec", która nie raz towarzyszyła mi w niejednej podróży do fikcyjnego świata i znakomicie spełnia swoją rolę.

Uwielbiam styl autora, który w lekki, ale dobitny sposób przedstawia tragedie ofiar i analizuje zachowania mordercy. Zawsze czymś udaje mu się mnie zaskoczyć i nie pozwala przewidzieć kolejnych ruchów mordercy.
Jeżeli chodzi o Chattama, to wiem, że jego powieści nigdy mnie nie zawiodą. Nieraz są lepsze, nieraz gorsze, a innym razem cudowne. "Cierpliwość diabła" zaliczam do powieści udanych, jednak uważam, że poprzednia część, czyli "Plugawy spisek" była lepsza. Jednak spędziłam przy książce wiele udanych godzin, gdzie momentami, nie mogłam uwierzyć się w  jakim kierunku wiodła fabuła.
Zdecydowanie autor zaskakiwał mnie w pierwszej części książki, gdzie co chwilę mówiłam do siebie - WOW! To jest super! - a później niestety akcja nie była tak szybka, lecz raz w wolniejszym, raz szybszym tempie dążyła do rozwiązania. Książka bardzo mi się podobała i zaliczam ją do jednych z lepszych powieści Chattama.

Autor ma nieograniczony kosz pomysłów, które potem ożywają na kartach powieści. Jest to jeden z nielicznych pisarzy, których powieści wywołują u mnie ciarki na plecach. Najbardziej przerażające jest to, że jego postacie, a mam tu na myśli okrutnych psychopatów - są bardzo realne. Niestety, tacy ludzie chodzą po tym świecie i popełniają straszliwe zbrodnie.
Polecam Wam gorąco Serię Spiskową, do jakiej należy ta książka. Pierwszą częścią jest "Plugawy spisek" i jeśli chcecie sięgnąć po "Cierpliwość diabła", musicie przeczytać tę pierwszą, ponieważ tamta historia niejako dopełnia "Cierpliwość...", i co najważniejsze - unikniecie spoilerów.
Powieść bardzo mocna, dla ludzi o silnych nerwach. Po raz kolejny pokazująca geniusz pisarza. Intrygująca, nieraz budząca strach, obrzydzenie. Ale właśnie taki powinien być kryminał - poruszyć czytelnika, wywołać skrajne emocje, czyniąc lekturę niezapomnianą.


Chattam odkrywa lęki, najskrytsze pragnienia i nadaje im ludzką twarz. Zło w czystej postaci, które najbardziej przeraża wtedy, kiedy jest ludzkie.
Będzie to dla Was niezapomniana lektura, która nie  pozwoli Wam zmrużyć oka, a kiedy to zrobicie, będzie Was prześladować w snach.


Ocena 8/10.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

MAJOWE PODSUMOWANIE

W maju udało mi się przeczytać 10 książek i jedną przesłuchać.  A oto one:


1. "Białe jak śnieg" Salla Simukka - kolejna część z Lumikki Andersson okazała się dużo lepsza niż poprzednia, ale mnie nie porwała.

2. "Cinder" Marissa Meyer - pierwszy tom Sagi księżycowej. Nie zawiodłam się na tej książce. Ciekawa, bardzo przyjemnie mi się ją czytało. Świat jak i sami bohaterowie tej książki są bardzo intrygujący.

3. "Brudny szmal" Dennis Lehane - prześwietna książka opowiadająca o samotnym człowieku, który żyje w przestępczym świecie. Wiem, że ta książka wielu osobom się nie podobała, ale ja ją uwielbiam. Po raz kolejny moje serce skradła powieść Dennisa Lehane'a. Polecam "Wyspę tajemnic" tego autora. Jest jeszcze lepsza.

4. "Prawdziwe morderstwa" Charlaine Harris - seria ta zapowiada się ciekawie, ponieważ pierwszy tom lekki, przyniósł małe zaskoczenie, jeśli chodzi o rozwiązanie. Na pewno będę kontynuować czytanie i niebawem sięgnę po kolejne części.

5. "Miłość kąsa" Adrienne Barbeau - nudna, przewidywalna jak tani romans. Kompletnie mi się nie podobała, chociaż szybko się czyta. Część pierwsza była zdecydowanie lepsza, bo ta kręci się wokół "związku" bohaterów, a wszystko inne jest jakby na siłę. Nie polecam.

6. "Francuskie zauroczenie" Richard Wiles - lekka, przyjemna powieść o spełnianiu marzeń. Do "Roku w Prowansji" Petera Mayle'a sporo jej brakuje, ale czytanie jej było frajdą. Zdecydowanie polecam wszystkim frankofilom.

7. "Giń" Hanna Winter - zapowiadał się dobry kryminał, ale niestety. Książka mnie zawiodła, chociaż pomysł był bardzo dobry.

8. "Znak czterech" A. C. Doyle - odświeżanie Sherlocka Holmesa ciąg dalszy. Kolejna doskonała powieść o przygodach Sherlocka i jego kompana Watsona.

9. "Mara Dyer. Przemiana" Michelle Hodkin - tak jak poprzedni tom, pełna tajemnicy, klimatyczna powieść. Już nie mogę się doczekać zakończenia tej trylogii.

10. "Trauma" Sophie Hannah - książkę, którą na początku męczyłam, ale później okazała się całkiem dobrym thrillerem. Pomysł dobry, chociaż nie jestem pewna czy styl autorki mi odpowiada.

11. "Pan Mercedes" Stephen King - w związku z tym, że 10 czerwca kontynuacja, więc postanowiłam odświeżyć sobie tą znakomitą powieść. Przesłuchałam ją w formie audiobooka i okazała się równie dobra jak wtedy, kiedy czytałam ją pierwszy raz.

Liczba przeczytanych stron w MAJU:  3 697 stron (wliczając "Pana Mercedesa")
NAJGORSZA książka:  Zdecydowanie "Miłość kąsa"
NAJLEPSZA książka: "Brudny szmal", "Pan Mercedes", "Mara Dyer. Przemiana",
SUMA GRZBIETÓW Z TEGO MIESIĄCA (wyzwanie PRZECZYTAM TYLE ILE MAM WZROSTU):  24,5 cm (łącznie jest już 135,5 cm).

W sumie grzbietów brakuje Sherlocka Holmesa, ale stwierdziłam, że sumę grzbietu tej książki, jako, że posiadam "Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa", dodam, kiedy przeczytam wszystkie dziewięć części.

A tutaj moje majowe zdobycze książkowe:
MAJOWY STOSIK