poniedziałek, 22 czerwca 2015

BOOKATHON - DZIEŃ 1 - "Sekret aneksu numer 3" Colin Dexter

Minął już pierwszy dzień BookAThonu! Udało mi się spełnić pierwsze wyzwania, jakim było: KSIĄŻKA, KTÓREJ NIE SKOŃCZYŁAŚ. W moim przypadku był to "Sekret aneksu numer 3" ColinaDextera.
Książkę tą zaczęłam jakieś dwa miesiące temu i... stanęłam na 24 stronie. Wydawała mi się mało ciekawa, z wieloma opisami. I okazało się, że pierwsze wrażenie było błędne.

Noworoczny poranek, który następuje po balu przebierańców organizowanym w hotelu Haworth, przynosi makabryczne odkrycie. Jeden z uczestników zabawy zostaje odnaleziony w swoim pokoju martwy. I tutaj na scenę wkracza inspektor Mose, wraz ze swoim pomocnikiem Lewisem, aby rozwiązać zagadkę morderstwa. Mają trudny orzech do zgryzienia, ponieważ nie znają tożsamości denata, a nie wszyscy z gości, zameldowali się w hotelu pod prawdziwym nazwiskiem.

Mimo ciężkiego początku, książka okazała się bardzo przyjemną lekturą.
Sam detektyw Moses, to taki trochę Sherlock Holmes, który drogą dedukcji dochodzi do rozwiązania, niebywale zagadkowej sprawy.
Często w czytanych przeze mnie powieściach, spotykam się z tym, że para detektywów prowadzących dochodzenie wygląda tak, że jeden ma niesamowicie prężny umysł, a drugi jest daleko w tyle, nie widzi oczywistych wskazówek, przez co jest denerwujący. Ale ta powieść przynosi całkiem inne postacie. Tutaj Morse jest tym dowodzącym, który prowadząc dochodzenie wpada na rozwiązanie, jednak nie jest wszystko wiedzący. Polega na swoim kompanie Lewisie, który jest równie spostrzegawczy i doskonale radzi sobie ze sprawą, pomimo wielu zagadek, jakie kryje morderstwo.
Bohaterowie, to poważni detektywi, którzy zrobią wszystko, aby wyjaśnić zbrodnie.

Inne postacie występujące w książce, są dobrze zarysowane, szczególnie moją sympatię wzbudziła Sara Jonstone, która pracuje w hotelu Haworth jako recepcjonista, a nieoficjalnie jako menadżerka. Kobieta, która sumiennie wypełnia obowiązki i konsekwentnie odrzuca zaloty swojego szefa.

"Sekret aneksu numer 3", od pewnego czasu irytował mnie, a to z tego prostego powodu, że książka leżała na półce, przypominając mi, że jej nie skończyłam. A bardzo tego nie lubię. Zazwyczaj czytam naraz tylko jedną książkę i muszę zrobić to "od deski do deski", aby sięgnąć po następną. Niestety ta książka, z jakiegoś powodu (którego już nie pamiętam) powędrowała na półkę nieskończona.
Zabierając się do niej miałam pewne obawy, że nie uda mi się jej skończyć w jeden dzień, a tu proszę taka niespodzianka. Pomimo momentami trudnego czytania (ponieważ, notorycznie zostawało mi ono przerywane), udało mi się poznać całą historię bohaterów powieści.
Przyznam, że książka mi się podobała, może tytułowy sekret nie był bardzo frapujący, z tego względu, że od początku miałam podejrzenia, co do samego mordercy. Jednak byłam ciekawa całego procesu myślenia, które doprowadzi detektywów do rozwiązania.
Książkę czyta się szybko, jest napisana bardzo prostym stylem i przypomina mi stare, dobre powieści detektywistyczne. Tu mogłabym ją porównać do książek Agathy Christie i jej przecudownego Herculesa Poirota.
Jeżeli lubicie takie książki, to zdecydowanie powinniście sięgnąć po powieść Colina Dextera.
Ocena 6/10.

Dzień 1: Przeczytane 318 stron, tym samym ukończyłam wyzwanie: Książka, której nie skończyłaś.


13 komentarzy:

  1. Ło, to u mnie by pierwszy dzień trwał przez całą akcję - jeszcze nie skończyłem "Lodu" Dukaja, a to się czyta i czyta i czyta... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby nam się udało :) Nie wybrałam zbytnio ambitnych lektur na czas trwania maratonu, bo chciałam bardziej skończyć te książki, po które normalnie nie sięgnęłabym w najbliższym czasie (wyjątkiem jest Patterson, którego mam w planach na dziś). Czekam na Twoją recenzję Dukaja, jestem jej ogromnie ciekawa, bo jeszcze nie miałam okazji sięgnąć po książki tego autora :)

      Usuń
  2. Cieszę się, że bez problemów udało Ci się skończyć pierwszy dzień zabawy ;) Ja zostałam trochę w tyle, przez wczorajszy brak czasu ale liczę na to, że przeczytam chociaż połowę z zaplanowanych ;) I mnie też denerwuje jak jakaś ksiażka stoi nieprzeczytana na półce, pomimo tego, że ją zaczęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie mam na półce już nic nie skończonego (chyba), damy radę, trzymam za Ciebie kciuki ;)

      Usuń
  3. Kompania dwóch zgranych detektywów to i dla mnie nowość, chętnie poznałabym ich bliżej, mimo tych kilku minusów. ;) Szkoda, że zagadka nie była najciekawsza. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa pozostałych tomów tej serii, ale nie wiem czy kiedykolwiek po nie sięgnę. Bo my książkożercy chcielibyśmy wszystko przeczytać, ale się nie da ;)

      Usuń
  4. Chyba nie mam na półkach książek których nie dokończyłam ;).
    A na ten tytuł jakoś nie specjalnie mam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba też już nie mam niedokończonych książek. Po maratonie muszę przepatrzeć półki i przy okazji odkurzyć książki :) Nie wiem jak to zrobię, bo książek jest mnóstwo, a z moją lewą ręką jest nie najlepiej ;(

      Usuń
  5. Gratulację i obyśmy wytrwały w BookAThonie do końca. Więcej takich ciekawych podsumowań. Zapraszam do siebie http://littlebooksmonster.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że damy radę :) Co prawda nie wybrałam za wiele książek do przeczytania w czasie trwania maratonu, ale postaram się je przeczytać i dobrać jeszcze jedną książkę. Trzymam kciuki, żeby nam się udało :) Pozdrawiam

      Usuń
  6. Gratuluję ukończenia dnia pierwszego :)
    Jak dzień drgui? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, właśnie opublikowałam podsumowanie z kolejnego dnia. Zapraszam :)

      Usuń
  7. Pędzisz jak błyskawica, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń