wtorek, 23 czerwca 2015

BOOKATHON - DZIEŃ 2 - "Mężczyzna do towarzystwa" Dominika Stec


Za nami już drugi dzień BOOKATHONU, podczas którego udało mi się spełnić, aż dwa wyzwania! A dokładnie: KSIĄŻKA, KTÓRA CZEKA NA CIEBIE KILKA LAT i KSIĄŻKA Z GATUNKU, PO KTÓRY NAJRZADZIEJ SIĘGASZ.

Powieścią, dzięki której to zrobiłam, jest "Mężczyzna do towarzystwa" Dominiki Stec.
Główna bohaterka - Dominika (dla przyjaciół Do), jest kobietą po przejściach. Już jako 25 latka jest po rozwodzie, spowodowanym zdradą jej męża. Od jakiegoś czasu spotyka się z Sebkiem, na którym nie specjalnie jej zależy. Życie bohaterki się zmienia, kiedy pewnego dnia spotyka na ulicy mężczyznę marzeń. Niestety nie mogło się obyć bez problemów, ponieważ obiekt westchnień Dominiki okazuje się znacznie odbiegać od ideału. Jednak jest ona zbytnio nim zauroczona, żeby dać sobie z nim spokój i postanawia rozwiązać jego tajemnicę.

Ogólny pomysł - bardzo dobry, jednak z wykonaniem wyszło trochę gorzej. Narratorką jest tu Dominika, która jest strasznie irytującą postacią. Zachowuje się jak dziecko, jej podejście do życia jest tak straszliwe, że przedszkolak przy niej zdaje się mądrzejszy. Denerwowały mnie jej teksty, przez które sprawiała na mnie wrażenie, że jest "głupia jak but". Strasznie infantylna, krzykaczka, która najpierw coś powie, albo zrobi, a później pomyśli. Jej przyjaciółka Gośka, nie ustępuje jej w głupocie. Są to postacie tak STRASZNIE DENERWUJĄCE, że nie raz myślałam, że rzucę książką o ścianę. Nie wiem, czy autorka chciała stworzyć kolejną Bridget Jones, ale zdecydowanie jej nie wyszło. Książkę, czytało mi się momentami ciężko, chociaż z zamysłu miała ona rozśmieszać, jednak mnie nie było wcale do śmiechu.
Najlepszym tekstem (i tu podczas czytania, lekko się uśmiechnęłam), było wyjaśnienie przez panią redaktor, dlaczego czytelnictwo jest takie niskie. I tu pozwolę sobie zacytować fragment:
" Zaniosłam wydruk do wydawnictwa i dałam nieznanej mi bliżej pani redaktor. (...) Na dzień dobry zapodała mi, że codziennie dostają pocztą czterysta dwadzieścia sześć maszynopisów powieści. Albo coś koło tego. (...) Naród nie ma czasu czytać, bo pisze. Każdy ma nadzieję na karierę, gdyż w obliczu tej oszałamiającej podaży tekstów pisarzem zostaje się losowo, jak szczęśliwym zwycięzcą w audiotele." (str. 9)
Tak moi drodzy, dlatego czytelnictwo jest tak niskie. To jest wyjaśnienie tego problemu, nad którym tak wszyscy się głowią. A tak na poważnie, to powieść ta ma kilka plusów, którym na pewno jest pomysł, ów tajemniczy dżentelmen (który jest bardzo sympatyczną postacią) i, co mi się podobało, określanie marek samochodów nazwiskami znanych aktorów - znajdziemy tu schwarzennegera, lindę oraz pazurę.
Osobiście nie lubię pisać o powieściach negatywnie, ale niestety ta totalnie nie przypadła mi do gustu i 200 stron, które powinnam przeczytać bardzo szybko (biorąc pod uwagę, że to romans), czytałam cały wieczór i nie mogłam się doczekać kiedy ją skończę.
Dla mnie ta lektura nie była przyjemna, ale osobom, które gustują w kobiecej literaturze może się spodobać.
Ocena 2/10.

Dnia 3 (dziś) sięgam po najbardziej wyczekiwaną lekturę w całym Bookathonie, czyli "Terror na Manhattanie" J. Pattersona i M. Ledwige. Więc dzisiaj planuję szalone zaczytanie, które na pewno będzie udane. Wam również tego życzę :)

Dzień 1: Przeczytane 318 stron - ukończone wyzwanie: Książka, której nie skończyłaś.
Dzień 2: Przeczytane 200 stron - ukończone wyzwanie: Książka, która czeka na Ciebie kilka lat i książka z gatunku, po który najrzadziej sięgasz.
Razem przeczytane 518 stron.

6 komentarzy:

  1. Wow, bardzo ostro oceniłaś tę książkę... Główna bohaterka Dominika faktycznie musiała być bardzo irytująca:) Ale bardzo lubię czytać takie recenzję. Dzięki nim wiem, od jakich książek mam się trzymać z daleka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, nie moje klimaty i nie sięgnęłabym po tej recenzji po tą książkę nawet, gdyby była ostatnią książką an ziemi, której nie czytałam. Gratuluję i życzę dalszego powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo żałuję, że nie mogłam wziąć udziału w tym Bookathonie :( na pewno dołączę się następnym razem, a co do książki to też nie przepadam za powieściami typowo kobiecymi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam jedną książkę Dominiki Stec i też nie przypadła mi do gustu, więc raczej na pewno nie sięgnę po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie bohaterki jest takie nudne, powtarzające się w wielu powieściach, rutynowe w porównaniu do reszty takich samych książek. Mało to jest tego rozwody, zdrady i nagle pojawia się szczęśliwa miłość. Nudyyy
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie słyszałam do tej pory o "Mężczyźnie do towarzystwa" a po przeczytaniu Twojej opinii chyba nawet nie zdecyduję się po nią sięgnąć. Główna bohaterka naprawdę wydaję się być irytująca.
    Świetna recenzja!

    Zapraszam na http://alejaczytelnika.blogspot.com/, dopiero zaczynam :)

    OdpowiedzUsuń