czwartek, 18 czerwca 2015

"Mam cię na muszce" Kyril Bonfiglioli



"Mam cię na muszce" autorstwa Kyrila Bonfiglioli, to druga część przygód niesamowitego Charliego Mortdecaia. Tym razem bohater poślubia Johannę Krampf, która zmusza go do udziału w wielu intrygach. Biedny Charlie musi wykonywać przydzielone mu zadania i tym samym wyjść cało z całego zamieszania.

Powieść ta okazała się jeszcze lepsza, niż poprzednia - "Nie wymachuj mi tym gnatem". O ile w pierwszej części działo się dużo, było masę intryg, to w drugiej jest ich jeszcze więcej. Książka która umiliła mi dzień, przy której zaśmiewałam się do rozpuku i od której nie mogłam się oderwać.

Jestem oczarowana tą historią, a sam główny bohater - Charlie Mortdecai - jest jeszcze śmieszniejszy, mimo dziwnych poleceń, nadal myśli trzeźwo i wie, że może liczyć tylko na siebie.

" (...) czcigodny Charlie (...), miły, bogaty, tchórzliwy, niestroniący od wszelkich rozrywek marszand, który macza palce w działalności przestępczej, żeby zapomnieć o hemoroidach." (str. 10)

"(...) trzeba czegoś więcej niż zwykłego parasola, żeby zabójca poczuł się jak dżentelmen." (str. 91)

"Moje długoletnie studia sztuki walki nauczyły mnie, że ucieczka jest niewątpliwie najbardziej efektownym sposobem rozwiązywania konfliktów. Może nie wygrywa się dzięki niej bitew, ale oszczędza wielu żołnierzy." (str. 114)
"Wiatry w Chicago to mocno przesadzona sprawa, ja miałem większe ze strachu." (str. 195)

Johanna Krampf - piękna, zagadkowa kobieta, która wchodzi w związek małżeński z Charliem Mortdecaiem. Zmusza bohatera do wykonywania przeróżnych rzeczy (m.in. do zamachu na królową), pomimo wielkiej miłości, jaką zdaje się darzyć głównego bohatera. Postać tajemnicza i do samego końca nie wiemy, co tak naprawdę kieruję tą kobietą.

Autor nie zwalania tempa, w "Mam cię na muszce" bohaterowi przychodzi się zmierzyć z niebezpiecznymi sytuacjami, gdzie nie raz będzie musiał uruchomić swój czar, aby wyjść cało z opresji. Charlie Mortdecai jest jedną z moich ulubionych postaci literackich. Takiego bohatera jak on nie znajdziecie nigdzie. Nietuzinkowy, który swoimi tekstami wzbudza u mnie napady niekontrolowanego śmiechu.

Nie chcę tu za dużo pisać o powieści i o innych bohaterach, bo mogłabym zdradzić za wiele i zaspoilerować tym samym pierwszą część. Więc, jeśli nie czytaliście poprzedniej książki, zapraszam Was do tekstu, w którym piszę o wrażeniach po lekturze pierwszej części - "Nie wymachuj mi tym gnatem".

Nie mogłabym nie wspomnieć tu o przepięknej okładce. "Mam cię na muszce" jest równie kolorowa i zabawna jak poprzednia. A całe wydanie jest cudowne, grube kartki, idealnie ułożony tekst, przez co czyta się ją ekspresowo.

Zachęcam Was gorąco do sięgnięcia po książki z  cyklu Bezwstydny Mortdecai.
A mi pozostaje teraz czekać na trzecią część przygód - "A kysz, zjawo nieczysta" i zachwycać się dwoma pierwszymi częściami.

Ocena 10/10.

6 komentarzy:

  1. hmm zainteresowalam sie :) mysle ze to moze byc dobra pozycja nawet dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowałaś mnie tą recenzją ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka intrygująca tak samo jak tytuł.Nie czytałam pierwszej części więc muszę się z nią zapoznać.
    Buziaki!
    www.filigranoowa.blogsopt.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam kiedyś o tej pozycji, ale chciałam przejść obojętnie.
    Po Twojej recenzji chyba zabiorę się za te tomy.

    http://isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiłaś mnie! Lubię takie książki :) Czy czytałaś "Wspulników" Sławka Michorzewskiego? Jeśli nie , to polecam, myślę, że może Ci się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za to polecenie!! Książka zdaje się być w moim guście i już wpisałam ją na listę do kupienia ;)

      Usuń