czwartek, 23 lipca 2015

"Szczygieł" Donna Tartt

"Szczygieł" to historia Theo Deckera, który wraz z mamą udaje się do muzeum, w którym to dochodzi do wybuchu. Chłopak wychodzi z niego cało, jednak w trakcie "ewakuacji" kradnie jeden z cennych obrazów, który towarzyszy mu w jego młodzieńczym i dorosłym życiu. I od tego momentu poznajemy losy chłopaka, który musi sobie radzić z żałobą po śmierci mamy, z ogromną traumą i odrzuceniem.

Autorka większą część powieści poświęciła na opisanie młodzieńczych lat bohatera, chcąc zaznaczyć jakie czynniki (oprócz katastrofy) wpłynęły na niego jako dorosłego człowieka.
Kolejne części ukazują już dorosłego mężczyznę i jego dalsze losy, które również są naznaczone dramatem i cierpieniem.

Historia życia głównego bohatera jest bardzo trudna, ale zarazem ciekawa. Wybory jakie musi dokonać są momentami przytłaczające, ale Theo zdaje sobie radzić w każdej sytuacji. Nie zawsze wychodzi mu na dobre, ale w pewnych momentach, kiedy był poddany na przeróżne wpływy, nie można go winić za taki obrót spraw. W swoim ciężkim życiu, pomimo wielu złych i deprymujących chwil, udaje się mu trafić na dobrych ludzi, którzy są dla niego podporą w trudnych sytuacjach. Chłopak cały czas żyje zdarzeniami sprzed lat, rozpamiętuje je, ponieważ nie może wyjść z traumy jakiej doświadczył jako dziecko. Jego historia jest przejmująca i poznajemy ją z jego perspektywy, ponieważ on sam jest narratorem. Jest to postać tragiczna, która skłoniła mnie do przemyśleń.

Bardzo obawiałam się, znając podobne powieści, że autorka opuści pewien etap z życia bohatera i niestety tak się stało. Po młodzieńczych latach nagle następuje osiem lat po i powiem szczerze nie lubię tego typu zabiegów w żadnej książce. Ale wchłonięta w życie tego młodego człowieka, chciałam dowiedzieć się o nim wszystkiego.

Autorce idealnie udało się oddać nowojorski klimat powieści, co było zdecydowaniem jednym z jej plusów. Ponieważ kocham wszystko co wiąże się z tym miastem, jeszcze lepiej wchłaniałam tę powieść. Ale nie cała akcja dzieje się w Nowym Jorku, zapoznajemy wiele miejsc, w których bohater spędza czas na różnych etapach swojego życia.

Spodziewałam się, że będzie to powieść ciężka, z kwiecistym językiem na miarę najważniejszych dzieł literackich, trochę trudna w odbiorze. Nie mogłam się bardziej mylić.  Styl autorki jest bardzo przystępny i książkę czytało mi się bardzo dobrze. Co prawda jak na tak obszerną książkę jest bardzo mało dialogów, przez co jej czytanie nie było tak szybkie, jakiego bym oczekiwała.  Nie jest to lektura, którą należy pochłonąć od razu, raczej trzeba dać jej czas (i tu nie chodzi mi o jej grubość) i poznawać powoli. Mnie zajęło to aż sześć dni, ponieważ chciałam sobie ją dozować i trochę podelektować się treścią. W pewnych momentach może przytłaczać ogromem smutku, który jest odczuwalny na każdej stronie.

Oczywiście muszę przyznać, że były momenty, kiedy nużyło mnie czytanie, ale przy tak dużo objętościowo powieści jest to normalne. Jednak szybko ustępowało ono zaciekawieniu.
A dlaczego? Bo czułam się tak, jakbym "wysłuchiwała" historii życia swojego przyjaciela. Było to bardzo intrygujące i cieszę się ogromnie, że zabrałam się za lekturę tej książki.
Ubolewam jednak, że nie mam własnego egzemplarza, tylko wypożyczony z biblioteki, ale koniecznie muszę to zmienić w niedługim czasie. Zdecydowanie muszę mieć w swojej biblioteczce książkę, która poruszyła mnie do głębi i do której będę chciała wracać po latach.
Powieść przemawia do mnie w sposób, w jaki nie udało się wielu pozycjom.
I muszę przyznać, że niektóre rozważania głównego bohatera były w pewnych momentach bardzo mi bliskie.

"Szczygieł" to nie jest książka dla każdego. Jest przeznaczona dla czytelników, którzy lubią historie życia mniej lub bardziej zwykłych ludzi. Bo tak naprawdę niewiele się w niej dzieje. Mamy tu mnóstwo wspomnień bohatera, mnóstwo rozmyślań na różne tematy, walkę z traumą i chęć ułożenia swojego życia na nowo.
Jest to powieść, która pozwoli nam trochę zwolnić w szybkim świecie, który pędzi przed siebie, czasami zdawać by się mogło - na łeb, na szyję. Jest przesiąknięta melancholią i pozostawia pewien smutek po lekturze.
Pozwoli przystanąć i choć trochę pomyśleć nad celowością ludzkiego życia i o tym, co dla każdego z nas jest ważne.
Jest to przejmująca powieść, która zasłużenie została nagrodzona Pulitzerem 2014.
Zdecydowanie polecam.

Ocena 9/10.

Jeżeli po zapoznaniu się ze "Szczygłem" Donny Tartt, macie ochotę na coś o podobnej tematyce, mówiącej o dojrzewaniu, trudnych wyborach, które nie do końca są zależne od nas?

Polecam Wam książkę John'a Irvinga "Zanim Cię znajdę". Jest to powieść, w której poznajemy dorosłego już Jacka - hollywoodzkiego gwiazdora, który przybliża nam historię swojego życia. Opisuje swoje dzieciństwo spędzone u boku matki tatuażystki, która jako czteroletnie dziecko zabiera go ze sobą w podróż za niewiernym partnerem, po drodze pracując w salonach tatuażu. Jest to historia bardzo ciekawa, która wciąga od pierwszych stron. Co prawda posiada specyficzny klimat (jak wszystkie książki Irvinga) i zawiera parę kontrowersji, ale jest to powieść z którą zdecydowanie trzeba się zapoznać.

10 komentarzy:

  1. Kocham takie opasłe tomiszcza, a o tym opus magnum Tartt słyszałam już bardzo wiele. Szkoda byłoby się nie pokusić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brak wartkiej akcji mnie nie zniechęca. Poza tym już czytałam kilka recenzji o tej książce i mam ją w planach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciężko jest nie usłyszeć o tej książce chociaż raz, jednak z każdą czytaną przeze mnie recenzją dochodzę do wniosku, że to jednak nie jest książka dla mnie.
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Też nie lubię, jak w książkach pojawia się taki przeskok w czasie. Mam wtedy wrażenie, jakbym coś straciła. Jednak poza tym, ta powieść wydaje się być naprawdę ciekawa i koniecznie muszę ją przeczytać ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam na "Szczygła" wielką ochotę, ale zawsze jest jakaś inna książka, którą chcę mieć "bardziej". Jak żyć?

    http://przystanek-bookstock.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Już kilka razy zdążyłam się zastanowić nad zakupem tej książki, ale tak naprawdę ona nie jest raczej w moim guście.
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię takie ksiązki. Na "Szczygła" się póki co jedynie czaję, ale myślę, że jesienią nadejdzie jego czas;) I dzięki za Irvinga - wiele o nim czytałam, ale jakoś nigdy nie skusiłam się na lekturę, teraz zaś jestem zaintrygowana.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaintrygowałaś mnie. Mimo, że to raczej książki nie w moim typie to może jednak warto się przełamać? Możliwe, że spróbuję :D

    Pozdrawiam :*
    http://przeczytaj-zakochaj-sie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak się bałam Szczygła, po tylu zachwytach w mediach, a Ty mnie pocieszyłaś, że napisana dość przystępnym językiem, więc chyba zabiorę się za nią niedługo. A jeszcze jak porównałaś do naszego ulubionego autora... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka jest już w moich planach czytelniczych, cieszę się, że tak wysoko ją oceniłaś :)

    OdpowiedzUsuń